Kraków-Prokocim zyskuje kolejne obiekty, które już wkrótce staną się jednym z najważniejszych centrów naukowych i dydaktycznych w Polsce. Nowoczesny budynek badawczy „A” Kampusu Medycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum otrzymał właśnie pozwolenie na użytkowanie. To pierwszy z dwóch monumentalnych gmachów powstających w ramach ambitnej rozbudowy kampusu. Równolegle trwają intensywne prace przy budynku dydaktycznym „B”, który w przyszłości stanie się sercem edukacji studentów medycyny.
Budynek „A” – nowa siedziba badań na najwyższym poziomie
Zasadnicza część inwestycji w budynku badawczym „A” dobiegła końca. W lipcu obiekt uzyskał formalne pozwolenie na użytkowanie, co otworzyło drogę do ostatnich prac wykończeniowych. W najbliższych tygodniach zostanie on wyposażony w nowoczesne meble oraz specjalistyczną aparaturę. Następnie rozpocznie się stopniowa przeprowadzka jednostek badawczych, które zyskają zupełnie nowe warunki pracy.
Gmach imponuje skalą i funkcjonalnością – to sześć kondygnacji nadziemnych oraz dwie podziemne o łącznej powierzchni około 11 tysięcy metrów kwadratowych. W przestronnych wnętrzach znajdą się m.in.:
ultranowoczesne laboratoria typu core,
biobank,
moduły badawcze,
a także siedziba Centrum Rozwoju Terapii Chorób Cywilizacyjnych i Związanych z Wiekiem.
To właśnie tu będą prowadzone badania nad chorobami, które w XXI wieku stanowią największe wyzwanie dla współczesnej medycyny.
Inwestycja strategiczna dla UJ
– Realizacja planów inwestycyjnych na Kampusie Medycznym w Krakowie-Prokocimiu to jedno z najtrudniejszych, a zarazem najbardziej ambitnych wyzwań stojących przed naszą społecznością – nie tylko Collegium Medicum, ale i całym Uniwersytetem Jagiellońskim. Właśnie otrzymaliśmy decyzję o użytkowaniu budynku „A”, którego uroczyste otwarcie planujemy na październik 2025 roku. Jednocześnie dynamicznie rosną mury budynku dydaktycznego „B”. Gdyby nie ogromne zaangażowanie administracji UJ CM, ten projekt nie byłby możliwy. Jeśli tempo prac zostanie utrzymane, już za rok będziemy mogli oddać do użytku także obiekt dydaktyczny – podkreśla prof. Maciej Małecki, prorektor UJ ds. Collegium Medicum.
Budynek „B” – przestrzeń dla studentów i wykładowców
Drugi z powstających gmachów – dydaktyczny „B” – ma kluczowe znaczenie dla kształcenia przyszłych lekarzy i naukowców. Jego projekt został powiązany z budynkiem „A” zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i funkcjonalnym. Oba obiekty połączy czterokondygnacyjny łącznik, który usprawni komunikację i pozwoli na płynne współdziałanie jednostek badawczych i dydaktycznych.
Na obecnym etapie inwestycji realizowane są prace fundamentowe, w tym wykonanie masywnej płyty fundamentowej. Docelowo w budynku „B” znajdą się:
laboratoria studenckie,
sale do praktycznej nauki zawodu,
pomieszczenia średniej i niskiej wierności,
nowoczesne sale do symulacji medycznej,
pracownie rozszerzonej rzeczywistości,
a także klasy seminaryjne i wykładowe.
Nie zabraknie również przestrzeni administracyjnej dla jednostek Collegium Medicum.
Nowy obiekt dydaktyczny stanie się miejscem pracy i nauki dla około 3 tysięcy osób – 300 nauczycieli akademickich i pracowników administracyjnych oraz blisko 2,5 tysiąca studentów.
Prokocim – serce przyszłej medycyny
Rozbudowa Kampusu Medycznego UJ CM w Prokocimiu to projekt o strategicznym znaczeniu nie tylko dla uczelni, ale i całej polskiej nauki. Połączenie najnowocześniejszych laboratoriów z przestrzenią edukacyjną dla studentów stworzy unikalne warunki do prowadzenia badań, dydaktyki i współpracy naukowej na skalę europejską.
Już dziś można powiedzieć, że kampus staje się jednym z najważniejszych punktów na mapie akademickiego Krakowa, a w przyszłości – jednym z głównych centrów medycznych w tej części Europy.
Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego jako pierwsi na świecie wykazali, że kwantowe splątanie fotonów można wykorzystać w diagnostyce nowotworów. Zespół Jagielloński PET (J-PET), założony i kierowany przez prof. Pawła Moskala z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej, wykazał, że fotony z anihilacji materii i antymaterii w materiale nie są całkowicie kwantowo splątane. Jest to odkrycie zaskakujące świat naukowców.
Dotychczasowe badania fizyków skupiały się na wykazaniu, że fotony z anihilacji elektronu z pozytonem są maksymalnie splątane kwantowo. Odkrycie zespołu prof. Pawła Moskala otwiera możliwości zastosowania stopnia splatania kwantowego fotonów jako wskaźnika w diagnostyce nowotworów. Artykuł opisujący te badania został opublikowany w czasopiśmie „Science Advances”.
Splątanie kwantowe to fascynujące zjawisko niedające się wyjaśnić w ramach naszego klasycznego postrzegania świata. Splątane kwantowo fotony zachowują się tak, jakby jeden natychmiast wiedział, co dzieje się z drugim, niezależnie od tego jak bardzo się od siebie oddaliły.
Tomograf J-PET zbudowany na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ to pierwsze na świecie urządzenie do pozytonowej tomografii emisyjnej, które działa w oparciu o detektory plastikowe. J-PET otwiera nowe możliwości diagnostyczne. Pozwala on nie tylko na obrazowanie metabolizmu wybranych substancji, ale także na badanie właściwości atomów pozytonium zbudowanych z elektronu i anty-elektronu, które powstają w człowieku w przestrzeniach między atomami w trakcie diagnozowania PET. Zjawisko to nie było dotąd wykorzystywane w diagnostyczne medycznej. Pierwszy obraz pozytonium na świecie został wykonany tomografem J-PET i opublikowany w czasopiśmie „Science Advances” w 2024 roku.
W tym roku naukowcy z zespołu prof. Pawła Moskala poszli o krok dalej i pokazali, że tomograf J-PET pozwala także na pomiar informacji kwantowych jakościowo innych niż informacje klasyczne, które w przyszłości będą mogły służyć jako kwantowe wskaźniki diagnostyczne. Wykazali nie tylko to, że możliwy jest pomiar polaryzacji fotonów anihilacyjnych emitowanych z pacjenta w trakcie obrazowania PET, ale także, że stopień splątania kwantowego fotonów anihilacyjnych zależy od rodzaju materiału.
Na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Centrum Teranostyki założonym i kierowanym przez prof. Pawła Moskala i prof. Ewę Stępień, powstaje pierwszy na świecie tomograf PET na całe ciało, który umożliwi filmowanie farmakokinetyki leków podawanych pacjentowi i będzie to pierwszy na świecie kwantowy-PET z możliwością obrazowania stopnia splątania kwantowego fotonów anihilacyjnych w całym ciele pacjenta.
Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie podpisał 27 marca 2025 roku porozumienie o współpracy z XII Liceum Ogólnokształcącym im. C.K. Norwida w Krakowie.
W ramach porozumienia Uniwersytet oraz Liceum podejmą współpracę w zakresie prowadzenia działań służących pogłębianiu wiedzy i umiejętności uczniów w obszarach dyscyplin naukowych i artystycznych nauczanych w Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz w XII Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie. Umowa przewiduje między innymi podejmowanie wspólnych przedsięwzięć edukacyjnych, warsztatów i konkursów tematycznych oraz innych zajęć rozwijających i popularyzujących wiedzę i umiejętności, współpracę w zakresie doskonalenia zawodowego kadry pedagogicznej oraz prezentowanie uczniom oferty edukacyjnej UKEN.
Podpisy pod umową złożyli ze strony Uniwersytetu Prorektor ds. Kształcenia i Rozwoju dr hab. Robert Stawarz, prof. UKEN, ze strony Liceum Dyrektor mgr Anna Konarska-Miazowska.
Zespół fizyków kierowany przez profesora Pawła Moskala, kierownika Zakładu Fizyki Cząstek i jej Zastosowań z Instytutu Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego UJ opublikował w prestiżowym czasopiśmie „Science Advances” artykuł o przełomowych badaniach w dziedzinie obrazowania nowotworów głowy, przeprowadzonych z wykorzystaniem nowego parametru diagnostycznego – czasu życia pozytonium. Aby móc go zobrazować w ciele pacjenta, konieczne było zbudowanie wyjątkowego na skalę światową urządzenia – tomografu modularnego z plastikowych scyntylatorów nazwanego J-PET (Jagielloński PET).
Artykuł pt. „Positronium image of the human brain in vivo” ukazał się na łamach uznanego czasopisma fizycznego „Science Advances”: www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adp2840.
W przełomowym badaniu wykonanym pod kierunkiem prof. Pawła Moskala i prof. Ewy Stępień we współpracy z prof. Leszkiem Królickim i jego zespołem z Zakładu Medycyny Nuklearnej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wykorzystano unikalną technikę obrazowania pozytonium w tomografie J-PET.
Celem badania było kliniczne zastosowanie „biomarkera pozytonium” do obrazowania zmian chorobowych, oceny jakości obrazu i oceny ilościowej poprzez zmierzenie czasu życia atomu pozytonium w tkankach zdrowego mózgu i glejaka. Wynikiem tego badania jest pokazanie po raz pierwszy na świecie, że średni czas życia orto-pozytonium (o-Ps) w glejaku jest krótszy niż w zdrowym mózgu i wynosi 1,77 ns ± 0,58 ns. Dla zdrowej tkanki mózgowej średni o-Ps wynosi 2,72 ns ± 0,72 ns, co sugeruje potencjał wykorzystania obrazowania pozytonium w celu zwiększenia swoistości diagnostyki PET w patologii tkanek in vivo.
Glejak to najbardziej agresywny i złośliwy guz mózgu. Średni czas przeżycia chorego z rozpoznaniem glejaka wielopostaciowego, przy zastosowaniu obecnych standardów leczenia, to kilkanaście miesięcy. Mimo wielu badań naukowych przyczyny glejaka (etiologia) nie są do końca poznane. Wiadomo, że glejakom towarzyszą mutacje typowe dla większości nowotworów: TP53 i PTEN, ale nie mają one znaczenia prognostycznego. Zidentyfikowano także mutacje punktowe w genie EGFR. Wysoki odsetek glejaków wtórnych i bardzo mały odsetek glejaków pierwotnych ma mutacje w genie dehydrogenazy izocytrynianowej 1 (IDH1).
Kolejnym wyzwaniem dla klinicystów jest wczesna diagnostyka glejaka. Objawy neurologiczne jakie towarzyszą rozwojowi tego guza zależą głównie od jego lokalizacji w mózgu, co oznacza, że nie są typowe dla tej choroby. Nie ma też swoistego markera diagnostycznego dla glejaka. Wykorzystanie biomarkera PSMA – specyficznego antygenu ulegającego ekspresji w naczyniach tkanki nowotworowej, który jest pomocny w diagnostyce m.in. raka prostaty, w tym badaniu pozwoliło na lokalizację guza u obrazowanego pacjenta.
W skanerze J-PET zastosowano obrazowanie pozytonowe. Różni się ono od tradycyjnej pozytonowej emisyjnej tomografii (PET), w której wykorzystuje się zjawisko anihilacji elektronu (e-) pochodzącego z cząsteczek z jakich zbudowane jest ciało pacjenta i pozytonu (e+) pochodzącego od radioizotopu emitującego promieniowanie pozytonowe (beta+) tym, że w skanerze J-PET mierzony jest dodatkowo czas życia atomu pozytonium. Ten egzotyczny atom powstaje w około 30-40% wszystkich anihilacji zachodzących w ciele pacjenta diagnozowanego za pomocą PET. Tradycyjne skanery PET obrazują tylko rozkład fotonów promieniowania gamma wytwarzanych w wyniku anihilacji elektronu (e-) i pozytonu (e+), bez pomiaru czasu tych zjawisk fizycznych.
Wcześniejsze artykuły opublikowane przez profesora Pawła Moskala i jego grupę badawczą pokazały, jak można wykorzystać średni czas życia pozytonium do badania tkanek prawidłowych i nowotworowych ex vivo i in vitro, wykorzystując technikę spektroskopii czasu życia pozytonium (PALS) („Scientific Reports”, 13(1), 7648) oraz technikę obrazowania pozytonium („EJNMMI physics”, 10(1), 22; „Science Advances”, 7 (42) 4394).
Artykuł, który ukazał się w najnowszym numerze prestiżowego czasopisma fizycznego „Science Advances” opisuje pierwsze kliniczne zastosowanie czasu życia pozytonium do obrazowania tkanek. Badanie to wykonano u pacjenta z glejakiem wielopostaciowym mózgu, leczonego radioterapią cząstek α, za pomocą radiofarmaceutyku zawierającego radioaktywny izotop aktynu ([225]Ac) podawany bezpośrednio go guza. Jest to nie tylko przykład zastosowania obrazowania pozytonium w klinice, ale także przykład nowego podejścia do teranostyki nowotworów, czyli ścisłego połączenia diagnostyki i leczenia w celu dobrania do konkretnego pacjenta najskuteczniejszej, a jednocześnie bezpiecznej terapii.
Kliniczne zastosowanie „biomarkera pozytonowego” pod względem wykrywania zmian chorobowych, jakości obrazu i oceny ilościowej nie zostało jak dotąd określone, służyć ma temu niniejsze badanie.
Według badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w przyszłości będzie można leczyć zwłóknienia narządów wykorzystując siły natury. Mają w tym pomóc pęcherzyki zewnątrzkomórkowe, czyli nanostruktury wydzielane przez komórki różnych organizmów. Naukowcy z Krakowa odkryli ważną właściwość tych struktur i przeprowadzono badania, które dowodzą, że pęcherzyki potencjalnie można zastosować w terapii.
Pęcherzyki zewnątrzkomórkowe (Extracellular Vesicles – EVs) to powstające w wyniku naturalnych procesów biologicznych nanostruktury wydzielane przez komórki. Zbudowane są z podwójnej błony lipidowej, a w ich wnętrzu znajduje się bogaty miks bioaktywnych substancji, które w różnorodny sposób oddziałują na inne komórki organizmu. Zespół pod kierunkiem dr Sylwii Bobis-Wozowicz z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego odkrył, że biomolekuły mikro RNA zawarte w pęcherzykach zewnątrzkomórkowych wykazują silne właściwości przeciwzwłóknieniowe.
– W eksperymentach in vitro oraz in vivo zaobserwowaliśmy, że po podaniu pęcherzyków zewnątrzkomórkowych następowała znacząca lub całkowita redukcja białek odpowiedzialnych za postępujące usztywnienie tkanek. W modelu zwłóknienia serca u zwierząt doświadczalnych wykryliśmy, że niektóre z badanych osobników już po dwóch tygodniach całkowicie cofnęły zwłóknienie w sercu, pomimo że w tym samym okresie były one stymulowane czynnikiem powodującym zwłóknienie – mówi dr Sylwia Bobis-Wozowicz.
W opinii krakowskich badaczy pęcherzyki zewnątrzkomórkowe mogą być brane pod uwagę przez sektor farmaceutyczny jako podstawa do opracowania nowej terapii zwłóknień narządowych. Aby tak się stało, należy wykonać jeszcze szereg badań przedklinicznych, które są wymagane na każdej ścieżce opracowywania i wdrażania nowego leku. – Ze względu na wysokie koszty takich badań poszukujemy podmiotów z sektora firm farmaceutycznych i biotechnologicznych, zainteresowanych doskonaleniem tej technologii i docelowo wprowadzeniem jej na rynek. Nie wykluczamy przy tym przeprowadzenia dalszych prac badawczo-rozwojowych, w wyniku których podniesiony zostanie poziom gotowości technologicznej odkrycia. Zależy to jednak od dalszego finansowania i zaangażowania ewentualnych partnerów – mówi dr inż. Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektor Centrum Transferu Technologii CITTRU UJ.
Terapia zwłóknień krok po kroku
Skąd wynikają przeciwzwłóknieniowe właściwości pęcherzyków zewnątrzkomórkowych? Odpowiadają za to konkretne cząsteczki mikro RNA. Zespół dr Sylwii Bobis-Wozowicz w toku prac bioinformatycznych zidentyfikował je, a następnie potwierdził, że pełnią one funkcję inhibitora procesów zwłóknieniowych. – Mikro RNA oddziałują na znajdujące się w komórkach cząsteczki mRNA, które są nośnikiem informacji genetycznej. mRNA zawierają precyzyjne instrukcje dotyczące produkcji konkretnych białek. Zidentyfikowane przez nas biomolekuły mikro RNA działają w sposób specyficzny, hamując produkcję tych białek, które bezpośrednio prowadzą do zwłóknień. Zatem podając odpowiednią ilość konkretnego mikro RNA w rejony tkanek, narządów czy komórek nadprodukujących białka zwłóknieniowe, możemy powstrzymać rozwój schorzenia – wyjaśnia dr Sylwia Bobis-Wozowicz.
Co ważne, odkryte zjawisko ma charakter uniwersalny. Zidentyfikowane mikro RNA działa tak samo skutecznie w przypadku leczenia zwłóknień różnych narządów: serca, płuc, trzustki czy wątroby.
Jak pozyskiwać pęcherzyki EVs do terapii?
Aby móc prowadzić tego rodzaju terapię, konieczne jest wyizolowanie pęcherzyków zewnątrzkomórkowych. Można je pozyskać z hodowli tzw. indukowanych pluripotencjalnych komórek macierzystych (iPSC).
– iPSC pozyskuje się w wyniku przeprogramowania dojrzałych komórek do stanu pluripotencji z zastosowaniem określonych procedur laboratoryjnych. Najpierw od pacjenta pobierane są komórki, na przykład z tkanki tłuszczowej lub krwi. Następnie przeprogramowuje się je do postaci komórek macierzystych iPSC, to znaczy takich, które mogą różnicować w kierunku różnego rodzaju tkanek. Uzyskane komórki hoduje się w specjalnych warunkach fizjologicznych, a następnie izoluje się z takich hodowli pęcherzyki. Zebrane pęcherzyki można podać dożylnie lub umieścić w hydrożelu hialuronowym, który jest neutralny dla organizmu. W ten sposób powstaje preparat, który można wstrzyknąć w miejsce zmienione chorobowo. Forma hydrożelu powoduje, że pęcherzyki będą z niego uwalniane stopniowo w odpowiednio wydłużonym okresie czasu. Dzięki temu zapewnimy większą skuteczność terapii i dłuższe oddziaływanie EVs na tkanki wykazujące tendencję do zwłóknień – przekonuje dr Sylwia Bobis-Wozowicz.
Zespół z UJ wykazał, ze hodowanie komórek pluripotencjalnych w warunkach fizjologicznej hipoksji, czyli przy odpowiednio zmniejszonym stężeniu tlenu, przynosi dużo lepsze rezultaty. Pozyskane z takiej hodowli pęcherzyki wykazują znacznie silniejszy wpływ terapeutyczny.
Terapia personalizowana lub uniwersalna
Według naukowców opisany wyżej proces przygotowania preparatu leczniczego zajmuje około 2 miesięcy. Warto jednak zaznaczyć, że taki okres przewidziano, gdy materiał do hodowli pobierany jest od tego samego pacjenta, któremu później wszczepiane są pozyskane pęcherzyki zewnątrzkomórkowe. Literatura naukowa jednoznacznie wskazuje, że pęcherzyki zewnątrzkomórkowe nie są immunogenne. Można więc założyć, że materiał leczniczy może pochodzić z hodowli komórkowych od różnych dawców. Dawcą niekoniecznie musi być ta sama osoba, która docelowo przyjmie lek. Istniałaby więc możliwość wdrożenia produkcji uniwersalnego leku w większej skali i stosowania terapii natychmiast po wydaniu zalecenia lekarza. Byłoby to o tyle możliwe, że, jak wykazały badania, pęcherzyki bardzo dobrze znoszą przechowywanie nawet w dłuższych okresach.
Prowadząc badania, naukowcy zweryfikowali, czy dla celów terapeutycznych nie prościej byłoby zamiast hodować piuripotencjalne komórki macierzyste, syntetyzować odpowiednie biomolekuły mikro RNA i podawać je w specjalnie przygotowanych płaszczach lipidowych. – Z przeprowadzonych kalkulacji wynika, że wariant terapii z syntetycznym mikro RNA, choć technicznie wydaje się prostszy, kosztowałby kilkukrotnie więcej w porównaniu do wariantu, w których hodujemy komórki macierzyste i pozyskujemy z nich naturalne pęcherzyki EVs. Poza tym niezaprzeczalną korzyścią, jaka płynie z hodowli naturalnej, jest biokompatybilność, a w przypadku terapii personalizowanych całkowite wyeliminowanie ryzyka wystąpienia niepożądanych reakcji immunologicznych na podawany preparat – dodaje dr Sylwia Bobis-Wozowicz.
Jednocześnie naukowcy podkreślają, że uniwersalizmu terapii nie należy rozumieć tak, że pęcherzyki zewnątrzkomórkowe będą w stanie rozpuszczać już istniejące zwłóknienia czy złogi kolagenowe. Ich funkcja jest ściśle hamująca procesy zwłóknieniowe, jakie występują m.in. w przewlekłych stanach zapalnych narządów lub przy zaburzonych procesach produkcji białek zwłóknieniowych.
Zespół badaczy z UJ podkreśla, że jak dotąd nie zidentyfikował jakichkolwiek skutków ubocznych, jakie mogłyby się pojawić w wyniku podawania pęcherzyków zewnątrzkomórkowych do organizmu. W badaniach in vivo wykorzystano m.in. myszy z osłabionym układem odpornościowym. Co ważne, również w ich przypadku nie zaobserwowano skutków ubocznych w trakcie podawania leku i po zakończonej terapii.
Zwłóknienia narządów to wyzwanie cywilizacyjne
Zwłóknienie, zwane inaczej fibrozą, to postępujący stan chorobowy wynikający z nadmiernej produkcji białek macierzy zewnątrzkomórkowej. Białka te, odkładane w tkankach, powodują ich usztywnianie, co w konsekwencji prowadzi do upośledzenia funkcjonowania narządów. Zwłóknienia mogą występować m.in. w sercu, płucach, trzustce czy wątrobie. Szacuje się, że choroby zwłóknieniowe są odpowiedzialne za ok. 45 proc. wszystkich przypadków zgonów na świecie. Jak dotąd nie opracowano skutecznego lekarstwa na te schorzenia. Obecnie stosowane metody leczenia koncentrują się na eliminowaniu przyczyn indukujących przewlekłe stany zapalne, np. leczenie hipertrójglicerydemii, leczenie przewlekłego zapalenia wirusowego wątroby typu B lub C, wykorzystanie kortykosteroidów i leków hamujących układ odpornościowy, a nawet usunięcie fragmentu lub całości narządu objętego zwłóknieniem.