Strategia rozwoju gminy nie powinna być dokumentem „do szuflady”, pisanym po to, aby spełnić wymóg formalny albo dobrze wyglądać w załączniku do wniosku o dofinansowanie. Dobra strategia jest czymś znacznie ważniejszym: mapą decyzji publicznych, narzędziem zarządzania rozwojem, punktem odniesienia dla inwestycji, planowania przestrzennego, polityki społecznej, edukacji, transportu, środowiska i lokalnej gospodarki.
Strategia gminy – oferta
W praktyce wiele strategii gminnych cierpi na tę samą chorobę: są obszerne, poprawne językowo, pełne diagnoz, tabel i ogólnych celów, ale nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co dokładnie ta gmina chce osiągnąć i jakimi decyzjami ma do tego dojść?
Dobra strategia nie polega na napisaniu, że gmina ma być „nowoczesna, przyjazna, ekologiczna, atrakcyjna inwestycyjnie i otwarta na mieszkańców”. To może napisać każda gmina w Polsce. Prawdziwa strategia zaczyna się dopiero wtedy, gdy samorząd potrafi wskazać własną drogę rozwoju, własne ograniczenia, własne przewagi i własne priorytety.
Poniżej przedstawiam siedem elementów, bez których strategia rozwoju gminy pozostaje jedynie urzędowym dokumentem. Z nimi może stać się realnym narzędziem prowadzenia lokalnej polityki rozwojowej.
1. Uczciwa diagnoza, czyli najpierw prawda o gminie
Każda dobra strategia zaczyna się od diagnozy. Nie od wizji, nie od haseł, nie od życzeniowego opisu przyszłości, ale od spokojnego i uczciwego rozpoznania stanu faktycznego.
Diagnoza nie może być zbiorem przypadkowych danych z GUS-u, przepisanych informacji o liczbie ludności i kilku wykresów demograficznych. To za mało. Dobra diagnoza powinna pokazać, jak gmina naprawdę funkcjonuje.
Trzeba odpowiedzieć między innymi na pytania:
Jak zmienia się liczba mieszkańców? Czy gmina się starzeje, wyludnia, suburbanizuje, czy przyciąga nowych mieszkańców? Jakie są realne źródła dochodów gminy? Czy lokalna gospodarka ma własne fundamenty, czy gmina jest wyłącznie sypialnią większego miasta? Jak wygląda dostęp do usług publicznych? Gdzie występują deficyty infrastruktury? Jakie obszary mają potencjał inwestycyjny? Które miejscowości rozwijają się dynamicznie, a które tracą znaczenie? Jakie konflikty przestrzenne, społeczne i środowiskowe narastają?
Najważniejsze jest jednak to, aby diagnoza nie była wygładzona politycznie. Strategia, która udaje, że wszystko jest dobrze, niczego nie naprawi. Jeżeli gmina ma problem z chaosem zabudowy, trzeba to nazwać. Jeżeli brakuje terenów pod usługi publiczne, trzeba to wskazać. Jeżeli młodzi ludzie wyjeżdżają, a lokalny rynek pracy jest słaby, nie wolno chować tego pod hasłem „wysoka jakość życia”.
Dobra diagnoza jest czasem niewygodna. Ale bez niej strategia będzie budowaniem planu na fikcji.
2. Jasna wizja rozwoju, czyli odpowiedź na pytanie: dokąd idziemy?
Strategia musi mieć wizję. Nie poetycką deklarację, lecz klarowny obraz tego, czym gmina chce być za 10–15 lat.
Wizja rozwoju powinna wynikać z lokalnej tożsamości i realnego potencjału. Inaczej będzie brzmiała wizja gminy rolniczej, inaczej gminy podmiejskiej, inaczej miasta średniego, inaczej gminy turystycznej, przemysłowej, popegeerowskiej, uzdrowiskowej czy położonej przy dużym węźle transportowym.
Błędem jest kopiowanie modnych haseł. Nie każda gmina musi być „smart”. Nie każda musi stawiać na turystykę. Nie każda ma warunki do przyciągania dużych inwestorów. Nie każda powinna rozlewać zabudowę mieszkaniową po polach. Strategia nie polega na tym, żeby obiecać wszystko wszystkim. Strategia polega na dokonaniu wyboru.
Dobra wizja powinna być konkretna. Na przykład: gmina może zdecydować, że chce być silnym zapleczem mieszkaniowo-usługowym miasta wojewódzkiego, ale z kontrolowaną suburbanizacją i ochroną terenów rolnych. Może uznać, że jej przyszłością jest rolnictwo wysokiej jakości, przetwórstwo lokalne i energetyka rozproszona. Może postawić na funkcję rekreacyjną i turystyczną. Może wzmacniać centrum lokalne jako miejsce usług, edukacji i życia społecznego.
Najgorsza strategia to taka, która nie wybiera niczego. Bo wtedy wszystkie cele są równie ważne, czyli w praktyce żaden nie jest naprawdę ważny.
3. Priorytety zamiast katalogu pobożnych życzeń
Jednym z najczęstszych błędów strategii rozwoju jest nadmiar celów. Dokument zawiera wtedy kilkadziesiąt kierunków działań: drogi, szkoły, kanalizacja, kultura, sport, seniorzy, młodzież, turystyka, przedsiębiorczość, ekologia, cyfryzacja, transport, bezpieczeństwo, zdrowie, promocja, zabytki, mieszkalnictwo i jeszcze „aktywizacja mieszkańców”.
Oczywiście wszystkie te obszary są ważne. Problem w tym, że strategia nie jest listą wszystkiego, co mogłoby się przydać. Strategia ma wskazywać, co jest najważniejsze z punktu widzenia rozwoju gminy.
Gmina zawsze działa w warunkach ograniczonych zasobów. Ma ograniczony budżet, ograniczone kadry, ograniczony czas, ograniczoną zdolność kredytową i ograniczone możliwości organizacyjne. Dlatego musi wybierać.
Dobra strategia powinna mieć niewiele priorytetów, ale dobrze uzasadnionych. Lepiej wskazać trzy lub cztery kluczowe obszary i konsekwentnie je realizować, niż stworzyć listę pięćdziesięciu zadań bez hierarchii.
Priorytetem może być na przykład uporządkowanie rozwoju przestrzennego. Może nim być zatrzymanie młodych rodzin. Może być poprawa dostępności komunikacyjnej. Może być rozwój lokalnej gospodarki. Może być adaptacja do zmian klimatu. Może być wzmocnienie usług publicznych w miejscowościach peryferyjnych.
Ale priorytet musi oznaczać decyzję. Jeżeli wszystko jest priorytetem, strategia przestaje być strategią, a staje się katalogiem intencji.
4. Spójność ze studium, planem ogólnym i polityką przestrzenną
Nie ma dobrej strategii rozwoju gminy bez związku z przestrzenią. Rozwój zawsze gdzieś się dzieje: w konkretnej miejscowości, przy konkretnej drodze, na konkretnych terenach, w konkretnym układzie osadniczym.
Dlatego strategia musi być spójna z polityką przestrzenną gminy. W obecnych realiach szczególnego znaczenia nabiera relacja strategii z planem ogólnym, miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego i decyzjami dotyczącymi kierunków zabudowy.
To nie są dwa osobne światy. Strategia mówi, jak gmina chce się rozwijać, a planowanie przestrzenne powinno odpowiadać, gdzie i na jakich zasadach ten rozwój ma się odbywać.
Jeżeli strategia zakłada rozwój przedsiębiorczości, musi wskazywać, gdzie są lub mają być tereny aktywności gospodarczej. Jeżeli gmina chce przyciągać mieszkańców, musi wiedzieć, gdzie może rozwijać zabudowę mieszkaniową bez niszczenia ładu przestrzennego i bez generowania nadmiernych kosztów infrastruktury. Jeżeli chce chronić rolnictwo, musi zabezpieczyć przestrzeń dla gospodarstw. Jeżeli chce rozwijać turystykę, musi chronić krajobraz, dostępność, dziedzictwo i jakość środowiska.
Jednym z największych błędów samorządów jest traktowanie strategii jako dokumentu promocyjnego, a planowania przestrzennego jako technicznego obowiązku. Tymczasem to są naczynia połączone.
Gmina, która w strategii pisze o zrównoważonym rozwoju, a jednocześnie dopuszcza chaotyczną zabudowę na obrzeżach, sama sobie przeczy. Gmina, która deklaruje ochronę rolnictwa, ale nie przewiduje przestrzeni dla rozwoju gospodarstw, również sama sobie przeczy. Gmina, która chce rozwijać centrum, ale wszystkie nowe funkcje rozprasza po peryferiach, osłabia własną strukturę.
Dobra strategia musi więc zawierać terytorialny wymiar rozwoju. Nie tylko „co”, ale także „gdzie”.
5. Realistyczny system wdrażania, czyli kto, kiedy i za co odpowiada
Strategia bez systemu wdrażania jest manifestem. Może być ładnie napisana, może dobrze brzmieć na sesji rady gminy, ale nie będzie narzędziem zarządzania.
Dobra strategia musi jasno wskazywać mechanizm realizacji. Kto odpowiada za poszczególne cele? Jakie jednostki organizacyjne gminy będą zaangażowane? Jakie działania są krótkoterminowe, a jakie długoterminowe? Jak strategia będzie powiązana z budżetem, wieloletnią prognozą finansową, programami sektorowymi i planami inwestycyjnymi?
To jest moment, w którym kończy się publicystyka, a zaczyna administracja. I właśnie dlatego wiele strategii jest słabych. Bo łatwo napisać, że gmina będzie „wspierać rozwój przedsiębiorczości”. Trudniej wskazać, czy zrobi to przez uzbrojenie terenów, zmianę planów miejscowych, stworzenie punktu obsługi inwestora, politykę podatkową, współpracę ze szkołami branżowymi, promocję terenów inwestycyjnych czy partnerstwo z lokalnymi firmami.
Podobnie łatwo napisać, że gmina będzie „poprawiać jakość życia mieszkańców”. Trudniej wskazać, czy oznacza to budowę żłobka, reorganizację transportu publicznego, rozwój opieki senioralnej, poprawę dostępności świetlic, kanalizację, remont dróg lokalnych, tworzenie terenów zieleni czy cyfryzację usług.
Strategia powinna być powiązana z realnymi instrumentami działania. Inaczej pozostanie dokumentem deklaratywnym.
Dobre wdrażanie wymaga też odpowiedzialności politycznej i urzędniczej. Strategia nie może być wyłącznie dokumentem referatu rozwoju albo zewnętrznego wykonawcy. Musi być narzędziem wójta, burmistrza, prezydenta, rady gminy, skarbnika, sekretarza, kierowników jednostek i pracowników merytorycznych.
Jeżeli strategia nie wpływa na budżet, inwestycje i decyzje przestrzenne, to znaczy, że nie działa.
6. Mierniki, które naprawdę coś mierzą
Każda strategia powinna mieć wskaźniki. Ale nie każdy wskaźnik ma sens.
Często w dokumentach strategicznych pojawiają się mierniki łatwe do wpisania, ale słabe zarządczo: liczba zorganizowanych wydarzeń, liczba uczestników spotkań, liczba wybudowanych metrów chodnika, liczba kampanii promocyjnych. Takie dane mogą być potrzebne, ale same nie mówią, czy gmina rzeczywiście się rozwija.
Dobre mierniki powinny odpowiadać na pytanie, czy realizacja strategii przynosi zmianę. Nie tylko czy coś zrobiono, ale czy osiągnięto efekt.
Jeżeli celem jest poprawa dostępności usług publicznych, warto mierzyć czas dojazdu do szkoły, przedszkola, przychodni, urzędu lub transportu zbiorowego. Jeżeli celem jest zatrzymanie młodych mieszkańców, warto analizować saldo migracji, strukturę wieku, dostępność mieszkań, miejsca w żłobkach i przedszkolach. Jeżeli celem jest rozwój przedsiębiorczości, trzeba patrzeć na liczbę aktywnych firm, dochody z PIT i CIT, dostępność terenów inwestycyjnych, liczbę miejsc pracy. Jeżeli celem jest ład przestrzenny, warto obserwować udział terenów objętych planami miejscowymi, koszty uzbrojenia rozproszonej zabudowy, presję na decyzje WZ i stopień wykorzystania istniejącej infrastruktury.
Wskaźniki nie mogą być ozdobą dokumentu. Mają być narzędziem kontroli. Powinny pozwalać władzom gminy powiedzieć po kilku latach: jesteśmy bliżej celu albo oddalamy się od niego.
Najlepsze mierniki są proste, zrozumiałe i regularnie aktualizowane. Gmina nie potrzebuje setki wskaźników. Potrzebuje kilkunastu dobrze dobranych, które rzeczywiście pokazują kondycję rozwoju.
7. Partycypacja, która nie jest fikcją
Dobra strategia musi powstawać z udziałem mieszkańców, przedsiębiorców, organizacji społecznych, rolników, liderów lokalnych, dyrektorów szkół, sołtysów, radnych i przedstawicieli różnych środowisk. Nie dlatego, że tak wypada. Dlatego, że bez lokalnej wiedzy strategia będzie uboższa.
Partycypacja nie może jednak polegać wyłącznie na opublikowaniu ankiety internetowej i zorganizowaniu jednego spotkania konsultacyjnego, na które przyjdzie kilkanaście osób. To za mało. Prawdziwa partycypacja wymaga dotarcia do różnych grup: młodzieży, seniorów, mieszkańców peryferyjnych sołectw, przedsiębiorców, rolników, nowych mieszkańców, osób wykluczonych komunikacyjnie i tych, którzy zwykle nie uczestniczą w debatach publicznych.
Każda z tych grup widzi gminę inaczej. Rolnik będzie inaczej patrzył na przestrzeń niż mieszkaniec nowego osiedla. Przedsiębiorca będzie inaczej oceniał bariery rozwoju niż pracownik urzędu. Senior inaczej odczuje brak transportu niż młoda rodzina z dwoma samochodami. Młodzież inaczej oceni atrakcyjność gminy niż rada gminy.
Dobra strategia potrafi te perspektywy zebrać, uporządkować i przełożyć na decyzje. Nie oznacza to, że każdy postulat mieszkańców musi zostać spełniony. To byłoby niemożliwe. Ale każdy ważny głos powinien zostać wysłuchany, a konflikty powinny zostać nazwane.
Największą wartością partycypacji nie jest sama frekwencja na spotkaniach. Jest nią legitymizacja kierunku rozwoju. Mieszkańcy łatwiej zaakceptują trudne decyzje, jeżeli rozumieją, skąd one wynikają. A trudne decyzje w strategii są nieuniknione.
Strategia musi rozstrzygać, a nie tylko opisywać
Największa różnica między dobrą a słabą strategią polega na tym, że dobra strategia rozstrzyga. Słaba strategia opisuje.
Słaba strategia mówi: „gmina będzie wspierać rozwój”. Dobra strategia mówi: jaki rozwój, gdzie, dla kogo, jakim kosztem i przy użyciu jakich narzędzi. Słaba strategia chce zadowolić wszystkich. Dobra strategia wie, że rozwój wymaga wyborów. Słaba strategia mnoży cele. Dobra strategia ustala priorytety. Słaba strategia kończy się na uchwale. Dobra strategia zaczyna działać dopiero po uchwaleniu.
W warunkach rosnącej presji inwestycyjnej, zmian demograficznych, transformacji energetycznej, kryzysu finansów samorządowych, problemów z transportem, starzenia się społeczeństwa i coraz trudniejszych konfliktów przestrzennych gminy nie mogą pozwolić sobie na dokumenty pozorne.
Strategia rozwoju gminy powinna być jednym z najważniejszych narzędzi lokalnego przywództwa. Nie broszurą promocyjną, nie zbiorem ogólników, nie formalnością wymaganą przy ubieganiu się o środki zewnętrzne.
Powinna być odpowiedzią na pytanie: jaką gminą chcemy być i jakie decyzje musimy podjąć, żeby naprawdę nią zostać?
I właśnie dlatego dobra strategia wymaga odwagi. Odwagi, by powiedzieć prawdę o stanie gminy. Odwagi, by wybrać priorytety. Odwagi, by nie obiecywać wszystkiego. Odwagi, by powiązać rozwój z przestrzenią. Odwagi, by mierzyć efekty. I odwagi, by potraktować mieszkańców nie jako statystów konsultacji, lecz jako współautorów przyszłości lokalnej wspólnoty.
To ważny moment w historii Uniwersytetu w Białymstoku i całego regionu. Największa podlaska uczelnia otrzymała zgodę Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na uruchomienie kierunku psychologia o profilu praktycznym – studia stacjonarne jednolite magisterskie – realizowane na Wydziale Nauk o Edukacji. Rekrutacja na (bezpłatne!) studia właśnie się rozpoczęła.Zapisy w systemie Internetowej Rekrutacji Kandydatów potrwają do 10 lipca.
O psychologii na Uniwersytecie w Białymstoku, zasadach rekrutacji, przebiegu studiów, a także znaczeniu tego kierunku dla uczelni i całego regionu mówili na dzisiejszej konferencji prasowej prof. dr hab. Mariusz Popławski – rektor Uniwersytetu w Białymstoku oraz dr hab. Alicja Korzeniecka-Bondar, prof. UwB – dziekan Wydziału Nauk o Edukacji. Spotkanie z mediami zostało zorganizowane w siedzibie Wydziału.
– 17 czerwca br. uzyskaliśmy decyzję Ministra Nauki Szkolnictwa Wyższego, która pozwoliła nam uruchomić psychologię na Uniwersytecie w Białymstoku. Dzisiaj Senat Uczelni podjął stosowną uchwałę i także dzisiaj, o godz. 12, rozpoczęliśmy rekrutację na ten kierunek w ramach stacjonarnych, pięcioletnich studiów magisterskich. Jestem przekonany, że cechą charakterystyczną nowego kierunku, na który będziemy rekrutować w tym roku 50 osób, będzie jakość. Jestem przekonany, że uda nam się ten cel zrealizować – mówi prof. dr hab. Mariusz Popławski rektor Uniwersytetu w Białymstoku.
Podczas konferencji podkreślał, że psychologia na UwB to kierunek o profilu praktycznym, dlatego zajęcia będą prowadzone zarówno przez pracowników naukowo – dydaktycznych jak i praktyków współpracujących w Wydziałem Nauk o Edukacji.
– Absolwenci nowego kierunku po pięciu latach ciężkiej pracy – bo nie ukrywam, że będą to studia wymagające – staną się znakomitymi ekspertami, którzy będą mogli pracować albo tworzyć nowe miejsca pracy w poradniach, szkołach, ośrodkach terapeutycznych – wymienia rektor UwB.
Przypomina, że uruchomienie studiów psychologicznych to ważne wydarzenie dla uczelni i regionu, a także odpowiedź na rzeczywistość, w której się znajdujemy.
– Wiemy, jak wiele osób mierzy się z problemami zdrowia psychicznego, dlatego wsparcie w tym zakresie jest niezmiernie istotne. Dziękuję Pani Dziekan i wszystkim osobom zaangażowanym – przede wszystkim z Wydziału Nauk o Edukacji – za skuteczne działania, które pozwoliły nam uzyskać i zgodę Ministra, i akceptację Senatu Uniwersytetu Białegostoku. Moje słowa podziękowania kieruję do Pana Jacka Brzozowskiego – Wojewody Podlaskiego i pracownika Uniwersytetu Białegostoku – za jego zaangażowanie. Osobą, która intensywnie pracowała, jest również Pani Posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś – mówi prof. dr hab. Mariusz Popławski.
Rekrutacja na psychologię potrwa do 10 lipca – podobnie jak na pozostałe uniwersyteckie kierunki na studiach stacjonarnych I stopnia i jednolitych magisterskich. Będzie oparta na wynikach matury z języka obcego, języka polskiego oraz jednego przedmiotu dodatkowego (np. biologia, chemia, matematyka).
– Program studiów odpowiada na rosnące zapotrzebowanie na specjalistów z zakresu psychologii, którzy będą przygotowani, by wspierać w dziedzinie zdrowia psychicznego dzieci, młodzież, osoby dorosłe i starsze. Przewiduje ponad 3500 godzin zajęć dydaktycznych, w tym 720 godzin praktyk. Profil praktyczny oznacza, że program studiów obejmuje zajęcia lub grupy zajęć kształtujące umiejętności praktyczne, którym przypisano punkty ECTS w wymiarze większym niż 50 % liczby punktów ECTS koniecznej do ukończenia studiów. Inaczej mówiąc, zajęcia dydaktyczne będą prowadzone zarówno przez doświadczonych nauczycieli akademickich, jak i praktyków. Tak pomyślana koncepcja kształcenia wpisuje się w strategię uczelni, kładzie bowiem nacisk na współpracę z otoczeniem, praktyczne umiejętności oraz etyczne podejście do zawodu psychologa – mówi dziekan Wydziału Nauk o Edukacji dr hab. Alicja Korzeniecka-Bondar, prof. UwB.
Dodaje, że kadrę Wydziału Nauk o Edukacji, od lat współtworzą psycholodzy. Obecnie zespołem kieruje dr hab. Małgorzata Niesiobędzka, prof. UwB, współtwórczyni koncepcji tego kierunku studiów.
– Warto podkreślić, że kolejni pracownicy Wydziału kończą studia z psychologii, co wzmacnia nasze zasoby kadrowe. Mamy podpisane porozumienia o współpracy z 25 placówkami (m.in. poradniami psychologiczno – pedagogicznymi, przedszkolami, szkołami), które przyjmą naszych studentów na praktyki – dodaje prof. Alicja Korzeniecka-Bondar.
W programie studiów znalazło się ponad sześćdziesiąt przedmiotów. To m.in.: psychologia rozwoju człowieka, psychologia emocji i motywacji, psychologia osobowości, psychologia społeczna, psychologia kliniczna, psychometria, czy diagnoza psychologiczna. Studenci będą też uczestniczyli w zajęciach związanych np. z edukacji i terapią osób z autyzmem, kompetencjami społecznymi, podstawami psychoterapii, czy psychoprofilaktyką zachowań ryzykownych. Rozwijane będą także kompetencje badawcze studentów, co w przyszłości umożliwi im samodzielne tworzenie wiedzy.
Absolwenci kierunku psychologia otrzymają tytuł magistra psychologii. Studia przygotowują do wykonywania zawodu nauczyciela psychologa.
Studia psychologiczne dają szerokie możliwości zawodowe w różnych obszarach życia społecznego, edukacyjnego, zdrowotnego i biznesowego. Absolwenci psychologii mogą podjąć pracę m.in. w:
placówkach oświatowych – przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich,
ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych,
poradniach psychologiczno-pedagogicznych,
ośrodkach socjoterapii i świetlicach terapeutycznych,
poradniach zdrowia psychicznego,
korporacjach i firmach doradczo-szkoleniowych,
służbach mundurowych – m.in. w wojsku, policji, straży pożarnej,
instytucjach publicznych – takich jak urzędy pracy, ośrodki pomocy społecznej czy organizacje.
Uczelnia zapewnia odpowiednią infrastrukturę do realizacji zajęć dydaktycznych, w tym specjalistyczne pracownie (np. Pracownię Testów Psychologicznych i Metod Diagnostycznych), dostęp do nowoczesnych, bogatych zasobów bibliotecznych. Atutem jest gotowość zapewnienia kształcenia osobom ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi, czego przejawem są nie tylko rozwiązania architektoniczne, ale także indywidualizacja procesu kształcenia.
Komentarz wojewody Jacka Brzozowskiego:
Rozwój naszego uniwersytetu jest troską całego białostockiego świata akademickiego. Dlatego też otwarcie nowego kierunku, jakim jest psychologia, jest tak ważnym wydarzeniem. W związane z tym działania zaangażowałem się praktycznie od początku swojej pracy na stanowisku wojewody. Mówię tu o wielu spotkaniach z kolejnymi szefami resortu szkolnictwa wyższego, podczas których wyjaśniałem, że inicjatywa ta jest odpowiedzią na oczekiwania licznych studentów, chcących zdobywać wiedzę w Białymstoku. W doprowadzenie sprawy do finału udało się nam również zaangażować Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dlatego chciałbym przy tej okazji podziękować gorąco wszystkim, którzy wsparli mnie w tych staraniach – obok ministrów Wieczorka i Kulaska również podlaskim parlamentarzystom na czele z Krzysztofem Truskolaskim oraz wicewojewodzie Pawłowi Krutulowi.
Rekrutacja na UwB
Warto przypomnieć, że nowości w ofercie Uniwersytetu w Białymstoku jest więcej.
Oprócz psychologii są to także:
etnofilologia białoruska – studia stacjonarne I stopnia na Wydziale Filologicznym
filozofia, polityka, gospodarka – studia stacjonarne I stopnia na Wydziale Filozofii i Kognitywistyki,
oraz kierunekekonomiczno-prawny – studia stacjonarne II stopnia na Wydziale Ekonomii i Finansów.
Podczas tegorocznej rekrutacji uczelnia oferuje w sumie 45 kierunków studiów plus 12 modułów specjalizacyjnych na kierunku filologia.
Rekrutacja na studia stacjonarne I stopnia i jednolite magisterskie zakończy się 10 lipca. Dłużej, bo do 23 lipca mogą zgłaszać się kandydaci na studia stacjonarne II stopnia.
Kandydaci na studia niestacjonarne mogą się rejestrować do 17 września.
Główną nagrodę w konkursie ACADEMIA 2025 na najlepszą książkę akademicką i naukową otrzymała praca dr. hab. Karola Łopateckiego, prof. UwB, dr Wojciecha Walczaka oraz prof. Andrew B. Pernala zatytułowana „Najstarszy atlas Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Mapy i chorografia Nicolasa Sansona (1600–1667)”.
Jury doceniło zarówno ogrom pracy badawczej, jak i imponujący poziom edytorski publikacji. Prof. Łopatecki i dr Walczak to pracownicy wydziału Stosunków Międzynarodowych UwB.
Autorzy zachęcają do zapoznania się z tym wyjątkowym dziełem ukazującym bogactwo i znaczenie kartografii w XVII-wiecznej Europie oraz wkład Nicolasa Sansona w rozwój map Rzeczypospolitej. Fragment publikacji jest dostępny na stronie https://www.academia.edu/.
Konkurs ACADEMIA, organizowany podczas Warszawskich Targów Książki, promuje najważniejsze i najbardziej wartościowe publikacje naukowe i akademickie wydawane w Polsce. Organizatorem konkursu o Nagrodę Academia jest Fundacja Historia i Kultura, a współgospodarzami wydarzenia są Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego i Oficyna Wydawnicza Politechniki Warszawskiej.
Prof. dr hab. Przemysław Marciniak z Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach otrzymał prestiżowe stypendium Seeger Center for Hellenic Studies na Uniwersytecie Princeton. W czasie pobytu w Princeton prof. P. Marciniak będzie pracował, wraz z dr. Lorenzo Ciolfim z Uniwersytetu Complutense w Madrycie, nad książką poświęconą literackim wyobrażeniom egzopasożytów w literaturze średniowiecznej i renesansowej.
Seeger Center jest jedyną na świecie instytucją naukową, która wspiera badania nad kulturą grecką – od starożytności do czasów nowożytnych. Stypendia „visiting fellowships” są przyznawane od kilkudziesięciu lat. Prof. P. Marciniak jest jak dotąd jedynym Polakiem w gronie laureatów.
Prof. Przemysław Marciniak – profesor nauk humanistycznych, bizantynista, związany z Uniwersytetem Śląskim od czasów studiów na kierunku filologia klasyczna. Jego zainteresowania naukowe dotyczą literatury bizantyńskiej (szczególnie dwunastowiecznej), recepcji Bizancjum, humori i studiów nad (bizantyńskimi) zwierzętami. Był stypendystą Harvard University (Dumbarton Oaks Research Library), Princeton University, Alexander von Humboldt Stiftung, DAAD, Wissenschaftskolleg zu Berlin. Profesor wizytujący w Uppsali (2010, 2012–2013), Paryżu (2016), Monachium (2018) oraz Fryburgu Bryzgowijskim (2018–2019). W 2018 roku uhonorowany Friedrich Wilhelm Bessel Forschungspreis przyznawaną przez Alexander von Humboldt Stuftung.
16 maja w Sali Lubrańskiego UAM odbyła się uroczystość wręczenia dyplomu doktora honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. Francisowi Fukuyamie – politologowi, filozofowi politycznemu i ekonomiście, autorowi znanej publikacji “Koniec historii”. Gość wygłosił także wykład dla społeczności Uniwersytetu.
– Niech to wyróżnienie będzie symbolicznym wyrazem podziękowania za nieoceniony wkład w rozwój myśli politycznej, za odwagę stawiania ważnych, częstokroć niewygodnych pytań, za wnikliwe analizy i nieustanne poszukiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania o przyszłość oraz za ustawiczne przypominanie, że walka o wolność, godność i demokrację nigdy się nie kończy – podkreślała podczas uroczystości Rektorka UAM prof. Bogumiła Kaniewska.
Prof. Francis Fukuyama, odbierając dyplom honorowego doktora UAM, mówił, że obecna sytuacja nie napawa optymizmem: – Około 2008 roku rozpoczął się odwrót od trzeciej fali demokratyzacji, który od tamtej pory systematycznie się pogłębia. Jedną z postaci zupełnie inaczej odczytujących wydarzenia lat 1989–1991 jest Władimir Putin. – komentował, dodając – Dla niego rozpad Związku Radzieckiego nie był powodem do radości, lecz – jak sam wielokrotnie podkreślał – jedną z największych tragedii XX wieku. Od tamtej pory konsekwentnie dąży do odwrócenia skutków tego historycznego przełomu. (…) Świat, w który obecnie wkraczamy, nie będzie już oparty na liberalnych zasadach, które przez dekady stanowiły fundament ładu międzynarodowego ukształtowanego po 1945 roku. Obecne przywództwo w Waszyngtonie zdaje się zmierzać w kierunku odtworzenia XIX-wiecznego porządku opartego na dominacji wielkich mocarstw, w którym państwa mniejsze zmuszone są podporządkować się silniejszym sąsiadom. Tego rodzaju model nie zapewni globalnej stabilności – ambicje wielkich potęg nieuchronnie będą ze sobą kolidować – podkreślał prof. Francis Fukuyama. Na zakończenia swojego wystąpienia dodał: – W Polsce i w Stanach Zjednoczonych dorosło już całe pokolenie, które nie zetknęło się z realiami życia w systemie autorytarnym i przez to nie docenia w pełni funkcjonowania w wolnym społeczeństwie. To na nas, którzy pamiętamy tamte czasy, spoczywa odpowiedzialność za przekazanie tej wiedzy młodszym pokoleniom i wyjaśnienie, dlaczego wciąż wierzymy, że demokracja liberalna jest najlepszym dostępnym sposobem organizacji życia politycznego.
Promotorem honorowego doktoratu był prof. Radosław Fiedler, który podczas uroczystości odniósł się do najbardziej znanej publikacji prof. Francisa Fukuyamy: – Książka “Koniec historii i ostatni człowiek”, wydana w 1992 roku, nie tylko wzbogaciła kanon naukowy, ale i przeniknęła do powszechnej świadomości, stając się symbolem przełomu XX i XXI wieku. Ten niezwykły sukces, który przyniósł autorowi ogólnoświatową rozpoznawalność, zapoczątkował trwającą po dziś dzień dyskusję o istocie liberalnej demokracji. Teza, czerpiąca inspirację z Hegla, że upadek komunizmu może oznaczać kres wielkich ideologicznych konfliktów, wywołała zarówno entuzjazm, jak i krytykę, ustanawiając punkt odniesienia dla myślicieli, polityków i opinii publicznej. Obecnie ten dawny optymizm zdaje się odległy – liberalna demokracja, postrzegana niegdyś jako zwieńczenie ludzkich dążeń, zmaga się z odwrotem, zagrożona populizmem, polaryzacją i tendencjami autorytarnymi, także w Stanach Zjednoczonych, gdzie może wkrótce stać się jedynie echem minionej świetności. Świadom tych przemian, Profesor Fukuyama nie traci nadziei; w późniejszych pracach podkreśla, że historia, choć naznaczona powrotem demonów przeszłości – nacjonalizmem, nietolerancją i chaosem – nie musi kończyć się upadkiem. Po okresie turbulencji możliwe staje się ponowne podjęcie wysiłków na rzecz odbudowy liberalnej demokracji, jedynego ustroju zdolnego zapewnić globalny pokój i przewidywalność. Ta ewolucja poglądów – od wizji triumfu po refleksję nad kruchością ideałów – świadczy o intelektualnej uczciwości i zdolności dostosowania się do zmieniającej się rzeczywistości – mówił prof. Radosław Fiedler.
– Zabierając regularnie głos w światowej dyskusji na temat wyzwań, przed którymi stoją współczesne społeczeństwa w obliczu wzrostu populizmu, kryzysów migracyjnych, zmian klimatycznych, rosnących nierówności i konfliktów geopolitycznych, inspiruje Pan kolejne pokolenia naukowców, polityków, dziennikarzy i liderów ruchów społecznych – mówił Dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, prof. Szymon Ossowski. – Z naszej polskiej perspektywy niezwykle ważne jest, że Pan Profesor od lat interesuje się również sytuacją społeczno-polityczną Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polski. Pana refleksje dotyczące transformacji systemowej państw postkomunistycznych mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia wyzwań stojących przed demokracją w tej części świata – dodał prof. Szymon Ossowski.
Francis Fukuyama urodził się 27 października 1952 roku w Chicago. Studiował filozofię polityczną na Cornell University pod kierunkiem Allana Blooma, a następnie uzyskał doktorat z nauk politycznych na Harvard University. Wykładał m.in. na Johns Hopkins University i Stanford University, gdzie obecnie pełni funkcję Olivier Nomellini Senior Fellow w Center on Democracy, Development, and the Rule of Law. Kariera profesora Fukuyamy obejmuje również pracę w RAND Corporation oraz stanowisko zastępcy dyrektora Zespołu Planowania Politycznego w Departamencie Stanu USA w przełomowym okresie końca zimnej wojny. Autor głośnej książki Koniec historii i ostatni człowiek (1992), która wywołała międzynarodową debatę na temat przyszłości demokracji liberalnej. Jego prace, przetłumaczone na wiele języków, łączą filozofię, historię i politologię, oferując przenikliwe spojrzenie na współczesne wyzwania społeczne i polityczne. W książce Koniec człowieka: Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej (Our Posthuman Future: Consequences of the Biotechnology Revolution, 2002) Fukuyama podejmuje temat wpływu biotechnologii na naturę człowieka, demokrację i stabilność polityczną. Analizuje jak rozwój nauk biologicznych, w tym inżynieria genetyczna czy neurofarmakologia, może kształtować tożsamość jednostek i relacje społeczne, stawiając pytania o granice postępu technologicznego i etyki. To dzieło, będące jednym z pierwszych tak kompleksowych opracowań tego zagadnienia, ugruntowało jego pozycję jako myśliciela wyprzedzającego swoje czasy, łączącego nauki humanistyczne z refleksją nad konsekwencjami rewolucji biotechnologicznej. Za swój dorobek Profesor Fukuyama otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, w tym Johann Skytte Prize in Political Science (2015), Book Critics Award (1992), w 2024 r. otrzymał nagrodę Riggsa za całokształt osiągnięć w międzynarodowej i porównawczej administracji publicznej. Jego refleksje na temat stabilności instytucji, kondycji demokracji i polityki tożsamości czynią go jednym z najważniejszych intelektualistów XXI wieku.
Senatu UAM podjął uchwałę w sprawie nadania tytułu doktora honoris causa prof. Francisowi Fukuyamie na posiedzeniu w dniu 31 marca 2025 roku.
Innowacyjne połączenie: wzrok, głos i sztuczna inteligencja
Polski zespół badaczy opracował nowatorskie narzędzie diagnostyczne, które może w przyszłości zrewolucjonizować wykrywanie depresji, lęku społecznego, demencji czy choroby Alzheimera. Kluczem okazało się połączenie dwóch elementów: analizy ruchu gałek ocznych oraz głosu z głębokimi sieciami neuronowymi. – Już teraz osiągamy skuteczność sięgającą 62 procent. To dopiero początek, ale wyniki są bardzo obiecujące – komentuje dr Karol Chlasta z Akademii Leona Koźmińskiego.
Jak wyglądało badanie?
W eksperymencie wzięło udział 101 uczestników: pacjenci z depresją, osoby z lękiem społecznym i osoby zdrowe. Badani oglądali przez 10 sekund zdjęcia twarzy wyrażających różne emocje. W tym czasie okulograf rejestrował ruchy ich oczu. Na podstawie tych danych powstały tzw. ścieżki spojrzeń, które następnie analizowały konwolucyjne sieci neuronowe. Te modele, działające warstwowo jak ludzki mózg, uczą się rozpoznawać wzorce istotne dla diagnozy.
Oczy mówią więcej, niż się wydaje
– Ruchy oczu zdradzają wiele o naszej psychice. Osoby z depresją częściej koncentrują wzrok na negatywnych bodźcach. U pacjentów z lękiem społecznym widzimy zjawisko hiperskanowania – długie, chaotyczne ścieżki spojrzenia, będące wyrazem nadwrażliwości na bodźce społeczne – tłumaczy dr Chlasta. Dzięki temu system może rozróżniać rodzaje zaburzeń z dokładnością 60–70 procent, co jest porównywalne z klasycznymi metodami, ale znacznie szybsze i mniej obciążające dla pacjenta.
Nowoczesna diagnostyka w 10 sekund?
Choć obecna dokładność wynosi 62 procent, to przy przesiewowych testach już teraz może mieć praktyczne zastosowanie. Wystarczy 10-sekundowy test, by zebrać istotne dane. W przyszłości – jak przewiduje dr Chlasta – takie rozwiązania mogą zostać wbudowane w urządzenia codziennego użytku, jak laptop z kamerą, okulary VR, a nawet smartfon. – Możemy stworzyć coś na wzór „wykresu dobrostanu psychicznego”, tak jak dziś mamy wykresy tętna czy jakości snu – zaznacza naukowiec.
Sygnały ukryte w głosie
Naukowcy analizują również ludzki głos jako potencjalne źródło wczesnych sygnałów ostrzegawczych. Depresja czy demencja subtelnie wpływają na artykulację i rytm mowy. – To jak z komputerem, który przy przeciążeniu spowalnia. Narządy mowy też działają mniej płynnie pod wpływem obciążeń neurologicznych. Sieci neuronowe potrafią to wychwycić, nawet w kilku zdaniach – tłumaczy dr Chlasta. Wczesne wykrycie takich zmian może skłonić do konsultacji z lekarzem, zanim objawy się nasilą.
Skala problemu i potrzeba szybkich narzędzi
Depresja i lęk społeczny należą do najczęstszych zaburzeń psychicznych. WHO prognozuje, że do 2030 roku depresja będzie najczęściej diagnozowaną chorobą na świecie. W Polsce choruje na nią już 4 miliony osób, ale wiele przypadków pozostaje niezauważonych. Wczesna diagnoza jest kluczowa – a obecne metody są czasochłonne i trudno dostępne. Sztuczna inteligencja może tu odegrać przełomową rolę, o ile uda się wdrożyć ją poza warunkami laboratoryjnymi.
Co hamuje wdrożenie?
Aby rozwinąć i udoskonalić metodę, niezbędne są większe zbiory danych. – Dziś takich danych nikt systemowo nie gromadzi. Placówki medyczne ich nie archiwizują, a pacjenci obawiają się przekazywania informacji o stanie zdrowia. Bez szerszego zaufania i dodatkowych analiz nie zdołamy zbudować w pełni funkcjonalnego systemu diagnostycznego – wyjaśnia dr Chlasta.
Kto stoi za projektem?
W badaniach wzięli udział eksperci z różnych dziedzin: dr hab. Krzysztof Krejtz i dr hab. Izabela Krejtz z Uniwersytetu SWPS, dr Karol Chlasta z Akademii Leona Koźmińskiego oraz dr Katarzyna Wisiecka z Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie. Wyniki opublikowano w International Journal of Marketing, Communication and New Media.