Weterynaria UMK z nowoczesną kliniką

Weterynaria UMK z nowoczesną kliniką

Klinika dla koni, przychodnia dla małych zwierząt domowych i stanowiska dla zwierząt hodowlanych powstały w nowej siedzibie Instytutu Medycyny Weterynaryjnej przy Szosie Bydgoskiej 13 w Toruniu. 19 maja oficjalnie otwarto placówkę wzniesioną i wyposażoną za 70 mln zł.

Wielopoziomowy gmach zlokalizowany na Bydgoskim Przedmieściu o powierzchni użytkowej 5,6 tys. m kw. jest najnowocześniejszym tego typu obiektem w Polsce. – Nasz budynek, choć dość kompaktowy, jest idealnym miejscem, by przygotowywać studentów do zawodu – mówi prof. dr hab. Jędrzej Maria Jaśkowski, dyrektor Instytutu Medycyny Weterynaryjnej na Wydziale Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. 

W podziemiu obiektu powstała część kliniczna dla trzody chlewnej, bydła, kóz i owiec oraz parking. Na parterze zlokalizowano klinikę dla koni i bydła rogatego, izbę przyjęć i poczekalnię dla właścicieli zwierząt. Na pierwszym piętrze będzie działała wyposażona w cztery sale operacyjne przychodnia dla małych zwierząt. Na drugim piętrze umieszczono laboratoria, pomieszczenia dydaktyczne, sale seminaryjne, aulę oraz pokoje dla pracowników naukowych i administracji. Na dachu zaprojektowano otwarty taras widokowy.

Klinika dla koni ma osiem boksów i dodatkowy dziewiąty, przeznaczony na izolatkę. Obecnie wszystkie są zajęte, ponieważ nowoczesny szpital, w którym przyszli lekarze weterynarii będą zdobywać wiedzę, działa już od marca tego roku. – W klinice lekarze dyżurują 24 godz. na dobę przez wszystkie dni w roku – informuje prof. dr hab. Roland Kozdrowski, kierownik Katedry Diagnostyki i Nauk Klinicznych. – Obecnie przebywają w niej zwierzęta z województw: kujawsko-pomorskiego, dolnośląskiego, łódzkiego i wielkopolskiego. Myślę, że gdybyśmy mieli 30 stanowisk, to i tak wszystkie gościłyby pacjentów, bo właściciele traktują konie jak członków rodziny, a im społeczeństwo będzie zamożniejsze, tym tych zwierząt będzie więcej.

Zainteresowanie usługami toruńskiej kliniki nie powinno dziwić – oferuje ona swoim podopiecznym wszystko to, co nowoczesna hipiatria, czyli dział weterynarii zajmujący się leczeniem koni, może zaproponować. – Począwszy od ultrasonografii, aparatów rentgenowskich, poprzez rezonans magnetyczny po bardzo dobry sprzęt endoskopowy – wylicza prof. Kozdrowski.

Mamy w pełni wyposażoną salę operacyjną, pod względem możliwości diagnostycznych wszystko jest niemal w komplecie. Brakuje nam jedynie tomografu komputerowego, który mam nadzieję w przyszłości również się u nas pojawi.

W budynku powstanie działająca na zasadach komercyjnych przychodnia dla małych zwierząt domowych m.in. psów i kotów, z której będą mogli korzystać wszyscy torunianie. Powinna ruszyć na przełomie maja i czerwca. – Jest w pełni wyposażona, jednak na razie będzie miała status przychodni – mówi prof. Jaśkowski. – Do uzyskania miana kliniki musiałaby pełnić – jako jednostka – dyżury całodobowe. Sprzęt to tylko 20 proc. sukcesu, reszta to ludzie, a na razie nie mamy wystarczająco licznej kadry.

Pewnie z czasem będzie się to zmieniać, ponieważ 80 proc. studentów weterynarii jako specjalizację wybiera właśnie leczenie małych zwierząt domowych. Z badań ankietowych przeprowadzonych wśród nich wynika, że głównym powodem wyboru miejsca studiów jest dobrze wyposażona klinika, którą toruński uniwersytet już dysponuje. Naukowcy z UMK nie chcą być konkurencją dla działających w mieście przychodni i gabinetów weterynaryjnych. Dzięki temu, że mogą zapewnić czworonogom pełną diagnostykę zlokalizowaną w jednym miejscu, liczą na współpracę.

W budynku przy Szosie Bydgoskiej 13 powstały też stanowiska dla trzody chlewnej, kóz i owiec.

Jednak leczenie zwierząt hodowlanych przeważnie odbywa się w miejscach, w których bytują na co dzień – tłumaczy prof. Jaśkowski. – Dlatego do celów dydaktycznych kupujemy osobniki usuwane z hodowli z powodów zdrowotnych, przy których nasi studenci mogą zdobywać umiejętności praktyczne.

–  Na szczęście w Kujawsko-Pomorskiem nie brak zwierząt hodowlanych, z czym wiążemy pewne nadzieje dotyczące możliwości realizacji praktyk – dodaje prof. Kozdrowski.

W nowym gmachu kształcą się studenci starszych roczników. Młodsi, przyswajający nauki przedkliniczne nadal uczęszczają na zajęcia do budynków uniwersyteckich Wydziału Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych oraz Wydziału Chemii w kampusie na Bielanach.

Budowa Instytutu Medycyny Weterynaryjnej ruszyła w 2020 roku. Jej całkowity koszt wraz z podstawowym wyposażeniem oraz zakupem rezonansu magnetycznego wyniósł 70 mln zł. Gmach stanął na działce przekazanej uniwersytetowi przez miasto Toruń.

Onkokosmetyki z naukowej półki

Onkokosmetyki z naukowej półki

Trzy chemiczki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu opracowały skład kremu przeznaczonego dla osób po leczeniu czerniaka, których skóra potrzebuje nawilżenia i uelastycznienia. Kosmetyk dopiero za kilka tygodni pojawi się w sprzedaży, a już zbiera nagrody na imprezach branżowych.

Czerniak jest jednym z najbardziej agresywnych nowotworów skóry. Chorują na niego ludzie na całym świecie. Tylko w Polsce rocznie notuje się około 2,5 – 3 tys. zachorowań zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, z czego około 1,5 tys. wykrywanych jest w stadium zaawansowanym lub rozsianym.

Lekarze szacują, że liczba czerniaków podwaja się co 10 lat. Jak podają na swoich stronach internetowych wojewódzkie stacje sanitarno-epidemiologiczne, szczególnie zagrożone chorobą są osoby: o jasnej karnacji, rudych lub blond włosach, niebieskich oczach, licznych piegach, o dużej liczbie znamion barwnikowych, znamion w miejscach drażnienia, które doznały oparzeń słonecznych, zwłaszcza w dzieciństwie, słabo tolerujące słońce, opalające się z dużym trudem lub wcale, przebywające w pełnym słońcu dłużej niż godzinę dziennie, u których w rodzinie występowały przypadki czerniaka lub innych nowotworów skóry, korzystające z solarium.

– W przypadku nowotworów w początkowym stadium rozwoju usuwany jest fragment skóry z marginesem zdrowej tkanki – tłumaczy dr Justyna Kozłowska z Katedry Chemii Biomateriałów i Kosmetyków Wydziału Chemii UMK. – Po zabiegu miejsce ingerencji chirurgicznej zostaje zabezpieczone jałowym opatrunkiem oraz zabandażowane. Dochodzi wówczas do naturalnych procesów regeneracji tkanki. Niezwykle ważna jest pielęgnacja po usunięciu zmiany nowotworowej. Skórę należy wówczas intensywnie nawilżać, by wzmocnić barierę naskórkową i przywrócić jej elastyczność.

Onkokosmetyki

W Polsce nie ma ściśle określonych warunków, procedur, wymagań prawnych, które musiałby spełnić kosmetyk, by nazwać go onkologicznym. Dlatego nazwa „kosmetyki onkologiczne” została nadana grupie produktów nie ze względu na ich skład czy działanie, ale by określić grupę docelową osób, do których są skierowane – w trakcie, lub po leczeniu onkologicznym. – Analizując rynek, zauważyłyśmy, że jeśli chodzi o skład,  preparaty dostępne w tej kategorii tak naprawdę niewiele różnią się od innych zwykłych kremów czy emulsji pielęgnacyjno-nawilżających – mówi dr Beata Kaczmarek–Szczepańska z Katedry Chemii Biomateriałów i Kosmetyków Wydziału Chemii UMK. – Nie oceniam, czy są dobre czy złe. Podkreślam jedynie, że analiza ich składu przez specjalistki pokazała, że działają głównie nawilżająco, co nie jest szczególnym osiągnięciem, bo to właściwość większości kosmetyków.

Pomysł na produkcję specjalistycznego kremu zrodził się przypadkiem. Dr Kaczmarek–Szczepańska prowadziła badania związków naturalnych o działaniu przeciwnowotworowym. W ich trakcie okazało się, że znalazła taki, który w określonym stężeniu hamuje rozwój czerniaka. Chemiczki na razie nie chcą zdradzać, co to za związek.

W badaniach laboratoryjnych zaobserwowałyśmy, że zahamował on żywotność komórek czerniaka (melanoma) i zmniejszył ich proliferację (mnożenie się – red.), natomiast komórki zdrowe rozwijały się normalnie – mówi chemiczka. – To naturalny związek pochodzenia roślinnego, stosowany już w kosmetykach. W literaturze naukowej znajdziemy informacje, że wykazuje działanie przeciwnowotworowe. Ale to nie jest lek, chodzi nam tylko o pielęgnację skóry. Można powiedzieć, że zaprezentujemy znany już surowiec w nowej odsłonie.

Na tej podstawie powstała koncepcja wyprodukowania specjalistycznej emulsji. Gdy dodatkowo pojawiła się możliwość sfinansowania dalszych prac przez Centrum Przedsiębiorczości Akademickiej i Transferu Technologii UMK w ramach programu Inkubator Innowacyjności 4.0, badaczki postanowiły skomercjalizować wyniki eksperymentu. Uczelnia zgłosiła główny składnik kosmetyku do patentu międzynarodowego, a emulsja obecnie jest już na ósmym poziomie gotowości technologicznej. – To dziewięciopunktowa skala, w której ostatni poziom jest równoznaczny z wprowadzeniem produktu na rynek  – tłumaczy dr Joanna Skopińska-Wiśniewska z Katedry Chemii Biomateriałów i Kosmetyków Wydziału Chemii UMK. – My już do niego zmierzamy: planujemy produkcję, projektujemy etykietę i myślimy o marketingu. To ostatnia prosta, która dla nas jest chyba najtrudniejsza, bo trzeba dograć najwięcej czynników.

Badaczki przyznają, że projekt rozpoczęły na czwartym poziomie gotowości technologicznej. Gdy zaczęły myśleć o komercjalizacji swoich odkryć, miały opracowaną recepturę kremu, jego „prototyp”. Później zleciły akredytowanemu laboratorium wszystkie badania niezbędne do raportu bezpieczeństwa produktu. Niektóre z nich mogły wykonać samodzielnie, ale nie chciały, żeby ktoś mógł podważyć ich autentyczność.

W kolejnych etapach chemiczki określiły grupę docelową, zleciły firmie zewnętrznej przygotowanie analizy rynku, poznały konkurencję. Wiedzą, że ona istnieje, ale jej produkty to przede wszystkim kosmetyki nawilżające, delikatnie kojące, ale bez „bonusa”, którym jest związek obecny w produkcie opracowanym przez naukowczynie z UMK. – Wiedziałyśmy, kto jest naszą konkurencją, miałyśmy wyceniony wynalazek, wiedziałyśmy, gdzie się plasujemy i pozostało podjęcie decyzji, co chcemy zrobić z tą wiedzą – mówi dr Kozłowska. – Zdecydowałyśmy, że jako spółka podejmiemy się wprowadzenia emulsji na rynek.

Preparat nie będzie tani, m.in. dlatego, że chemiczki postanowiły zlecić zaawansowane badania działania drażniącego na sztucznej skórze. – Ze względu na cenę tych badań niewiele produktów może się takimi pochwalić – mówi dr Kaczmarek-Szczepańska. – Kosmetyki nie mogą być testowane na zwierzętach, dlatego – żeby potwierdzić ich bezpieczeństwo – prowadzi się badania z wykorzystaniem sztucznej skóry. To nie jest wymóg, ale dodatkowa zaleta, potwierdzenie dla klienta, że kosmetyk nie wykazuje działania drażniącego. Tak naprawdę przetestowałyśmy wszystko, co było można i jesteśmy pewne, że nasz krem jest bezpieczny dla osób z delikatną skórą, wymagającą dobrego nawilżenia.

To nie lek

Krem skomponowany przez badaczki z UMK nie jest lekiem i nie można traktować jego stosowania jako profilaktyki czerniaka. Zmiany skórne należy sprawdzać i konsultować z lekarzami. Natomiast związek zawarty w produkcie, co udowodniono w badaniach, hamuje rozwój czerniaka. Dlatego emulsją mogą zainteresować się osoby z wyciętymi zmianami skórnymi oraz te z obciążeniem genetycznym czerniakiem. Wśród klientów z pewnością znajdą się też chorzy po radio- i chemioterapii, które powodują, że skóra jest bardzo wrażliwa, delikatna i sucha.

Przyczynia się to do dyskomfortu u chorych, a nasz produkt jest w stanie go zredukować – tłumaczy dr Skopińska-Wiśniewska. – Będzie o tym mówić deklaracja marketingowa na opakowaniu.

Preparatu mogą używać również osoby bez żadnych obciążeń i zmian skórnych. – Porównywałam próbki z produktami komercyjnymi dostępnymi na rynku, nasz produkt naprawdę ma bardzo dobre działanie nawilżające – zapewnia dr Kaczmarek–Szczepańska.

Na cenę kremu wpływają też koszty surowców, które szczególnie ostatnio bardzo szybko się zmieniają. – Zaczynając projekt myślałyśmy o zupełnie innych kwotach – przyznaje dr Skopińska-Wiśniewska. – W ciągu dwóch lat obserwowałyśmy przewrót na rynku. Drożeją surowce, opakowania, odczynniki chemiczne, utylizacja i produkcja. Musimy to wszystko policzyć, sprawdzić, ile finalnie będzie kosztowała produkcja i dopiero wtedy poznamy ostateczną cenę emulsji.

Krem onkologiczny autorstwa chemiczek wyprodukuje i wypuści na rynek spółka spin-off UMK – NatChemLab sp. z o.o. Ma ona podpisaną umowę licencyjną z toruńskim uniwersytetem na wyłączne wykorzystanie przedmiotu patentu. Emulsja będzie produkowana na zlecenie przez firmę zewnętrzną. Naukowczynie nie chcą ograniczać się jedynie do rynku lokalnego, dlatego krem będzie sprzedawany przez internet.

Przed ekspansją na sklepowe półki i do sieci kosmetyk musiał przejść szereg badań. Najważniejsze są te mikrobiologiczne, w których  sprawdza się czystość mikrobiologiczną, bezpieczeństwo, dobór układu konserwującego. Wymagane są też testy stabilności, czyli sprawdzenie, czy produkt może być przechowywany i bezpiecznie stosowany w określonym czasie. Prowadzi się również badania aplikacyjne pokazujące, jak zmieniają się parametry skóry po zastosowaniu danego produktu. Wszystko to reguluje rozporządzenie Unii Europejskiej nr 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych.

Aby wprowadzić kosmetyk na rynek, trzeba go zarejestrować, przygotować raport bezpieczeństwa i wprowadzić do portalu notyfikacji produktów kosmetycznych. Te formalności, dla nas chemiczek, są chyba najtrudniejsze, dlatego wiele kwestii konsultowałyśmy z ekspertami w tej dziedzinie  – mówi dr Kozłowska.

„Kremu onkologicznego do pielęgnacji skóry dla osób po usunięciu zmian nowotworowych skóry” nie ma jeszcze na rynku, a już zbiera prestiżowe nagrody. W ubiegłym roku podczas międzynarodowych targów E-NNOVATE 2022 dostał złoty medal oraz nagrodę specjalną – Best National Innovation Award (najlepszy polski wynalazek). Dodatkowo pod koniec ubiegłego roku NatChemLab jako przedsiębiorstwo akademickie otrzymał tytuł Lidera Innowacji Pomorza i Kujaw.

Chemiczki z UMK planują już kolejne działania. Krem, który za kilka tygodni pojawi się w sprzedaży, jest przeznaczony do stosowania miejscowego. Linia NatChemLab Cosmetics w przyszłości ma powiększyć się o dwa kolejne produkty: balsam do ciała i kosmetyk tonizujący w formie roztworu, nie emulsji. – Kolejne produkty na pewno też będą wysokospecjalistyczne, ponieważ zależy nam na wdrażaniu na rynek naukowych rozwiązań – zapewniają badaczki i dodają, że pracując nad kolejnymi preparatami, będą dbać o naturalność, planetę, środowisko. Bliska jest im idea zero waste. Przyznają, że nie interesują ich produkty głównego nurtu, szukają własnych rozwiązań i śledzą światowe trendy kosmetyczne. Chemiczki chcą też walczyć z mitami dotyczącymi kosmetyków. Na stronie spółki zamierzają publikować artykuły demaskujące nieuczciwe chwyty marketingowe. – Ostatnio na wielu opakowaniach można przeczytać, że kosmetyk niemal w całości powstał ze składników naturalnych, ale trzeba pamiętać, że często nawet 80% lub więcej jego składu to woda – tłumaczy dr Kaczmarek–Szczepańska.

– Często pytam studentki i studentów, ilu kosmetyków używają – dodaje dr Skopińska-Wiśniewska. Przeważnie odpowiedzi oscylują wokół 15 i nie chodzi tu o panie robiące bogaty, wieczorowy makijaż, tylko o zwykłą studencką łazienkę. W każdej uzbiera się 10-12 kosmetyków. Proszę pomyśleć, ile to opakowań, ile plastiku. Chcemy to zmieniać.

portal.umk.pl | Marcin Behrendt

Weterynaria UWM awansuje w prestiżowym rankingu GRAS 2022

Weterynaria UWM awansuje w prestiżowym rankingu GRAS 2022

Wydział Medycyny Weterynaryjnej UWM poprawił swoją pozycję w szanghajskim Global Ranking of Academic Subjects 2022 (światowym rankingu dyscyplin akademickich). UWM jest więc w prestiżowej grupie 200 uczelni, które prowadzą najlepsze dyscypliny na świecie.

Olsztyńska weterynaria w szanghajskim rankingu dyscyplin akademickich (GRAS 2022) została sklasyfikowana w przedziale 151-200. Poprawiła w ten sposób pozycję z poprzedniego roku, kiedy to przyznano jej miejsce w przedziale 201-300.

W zestawieniu GRAS 2022 dla dyscypliny weterynaria znalazły się cztery polskie uczelnie. Z tego grona Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie wyprzedza tylko Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (miejsce w przedziale 101-150). W identycznym przedziale jak UWM pojawia się Uniwersytet Jagielloński. Niżej (201-300) sklasyfikowano z kolei Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.Jednym z kryteriów branych pod uwagę przy tworzeniu rankingu GRAS jest wskaźnik publikacji w czasopismach naukowych. Pod tym względem UWM wypada najlepiej spośród wszystkich polskich uczelni kształcących w dyscyplinie weterynaria.

W związku z prestiżem, jakim cieszy się ranking GRAS, awans weterynarii to duży powód do dumy dla UWM i kolejny dowód na to, że ostatnie sukcesy Wydziału Medycyny Weterynaryjnej (m.in. akredytacja europejska EAEVE) to wynik wysokiego poziomu badań i jakości kształcenia.

– Nasz Wydział od lat podejmuje wysiłki na rzecz tego, żeby prowadzić badania na jak najwyższym poziomie. Przez pięć lat, do momentu wygaszenia programu, byliśmy członkami Konsorcjum Naukowego „Zdrowe zwierzę – bezpieczna żywność” i posiadaliśmy status Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego w obszarze nauk weterynaryjnych. Jesteśmy też beneficjentami ministerialnego programu „Regionalna Inicjatywa Doskonałości” (RID) – przypomina prof. dr hab. Bogdan Lewczuk, dziekan Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. – Ministerialne wsparcie pozwoliło nam nie tylko korzystać z najnowocześniejszych metod badawczych, ale i publikować wyniki swoich badań w dobrych, prestiżowych czasopismach. Środki z programu RID przeznaczaliśmy także na finansowanie staży pracowników naukowych.

Program badań prowadzonych na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej w ramach projektu RID pozostaje w ścisłym związku z zadaniami współczesnej weterynarii, które koncentrują się wokół dwóch obszarów działań: diagnostyki, leczenia i profilaktyki chorób zwierząt oraz ochrony zdrowia publicznego. Mają one zasadniczy wpływ na bezpieczeństwo żywnościowe oraz jakość zdrowotną i bezpieczeństwo żywności pochodzenia zwierzęcego.

Global Ranking of Academic Subjects 2022 uwzględnia 54 dyscypliny nauki, przyporządkowując je do pięciu dziedzin (nauki przyrodnicze, medyczne, społeczne, nauki o życiu oraz nauki techniczne i inżynierskie).

GRAS ocenia uczelnie za pomocą pięciu wskaźników: 

  • wyników badań (Q1, czyli liczba artykułów naukowych w czasopismach z pierwszego kwartyla),
  • wpływu badań (CNCI, czyli znormalizowanego wpływu cytowania),
  • współpracy międzynarodowej (IC, wyrażona za pomocą liczby publikacji będących jej wynikiem),
  • jakości badań (TOP – liczba artykułów w najlepszych czasopismach w dyscyplinie wskazywanych przez respondentów ankiety rankingowej),
  • liczby międzynarodowych nagród naukowych (AWARD, czyli znaczące nagrody i wyróżnienia).

/uwm.edu.pl/

[UMed] Podpisanie umowy o utworzeniu Łódzkiego Centrum Toksykologii

[UMed] Podpisanie umowy o utworzeniu Łódzkiego Centrum Toksykologii

12 lipca br. miało miejsce podpisanie umowy na realizację inwestycji związanej z uruchomieniem Łódzkiego Centrum Toksykologii.

Umowa została zawarta pomiędzy Centralnym Szpitalem Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, a wykonawcami inwestycji – konsorcjantami: firmą WARBUD S.A. – Liderem Konsorcjum oraz firmą BUDOMAL Rafał Leśniak sp. z o.o. – Partnerem Konsorcjum. 

W wydarzeniu uczestniczyli:

  • Karol Młynarczyk, Wicewojewoda Łódzki
  • Adam Wieczorek, Wiceprezydent Miasta Łodzi
  • prof. Radzisław Kordek, Rektor UM w Łodzi
  • prof. Lucyna Woźniak, Prorektor ds. Rozwoju Nauki i Współpracy Międzynarodowej
  • prof. Adam Antczak, Prorektor ds. Klinicznych i Zarządzania Nauka
  • prof. Waldemar Machała, Prorektor ds. Wojskowej Służby Zdrowia
  • dr Jacek Grabowski, Kanclerz Uczelni
  • mgr Michał Marek, Zastępca Kanclerza ds. Inwestycyjno-Technicznych
  • dr Monika Domarecka, Dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego UM w Łodzi
  • prof. Paweł Ptaszyński, Pełnomocnik Rektora ds. Kampusu Centrum Kliniczno-Dydaktycznego, Z-ca Dyrektora ds. Medyczno-Organizacyjnych CKD
  • prof. Anna Krakowiak, specjalista w dziedzinie toksykologii
  • Lech Wąsowski – Prokurent Warbud S.A., Dyrektor Regionu Południe
  • Rafał Leśniak – Prezes Przedsiębiorstwa Remontowo Budowlanego „BUDOMAL”

Łódzkie Centrum Toksykologii (ŁCT) wybudowane będzie na terenie kampusu Centrum Kliniczno-Dydaktycznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dla potrzeb inwestycji przewiduje się zagospodarowanie części Budynku A-2 przylegającego za pomocą łączników, do wielokondygnacyjnego Budynku A-1, w którym prowadzona jest wielospecjalistyczna działalność lecznicza w oparciu o Centralny Szpital Kliniczny. (Obecnie w budynku toczą się roboty budowlane związane z realizacją przez Uniwersytet Medyczny w Łodzi zadania wieloletniego Drugi Etap Budowy Centrum Kliniczno-Dydaktycznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.)

W ramach zadania ŁCT przewiduje się, na powierzchni użytkowej 3.121,5 m2:

  • budowę Oddziału Ostrych Zatruć (Oddział Toksykologii)
    • ogólna liczba planowanych łóżek – 15 szt.
  • rozbudowę Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii
    • liczba utworzonych łóżek – 4 szt.
  • budowę ocieplonego podjazdu dla karetek dedykowanego tylko pacjentom ŁCT
  • budowę Laboratorium Diagnostycznego

Część Oddziału Ostrych Zatruć (Oddział Toksykologii) związana bezpośrednio z przyjęciem pacjentów na oddział, obejmująca m. in. pomieszczenia dekontaminacji, salę zabiegową, salę resuscytacyjno-zabiegową, pracownie analiz diagnostycznych, bank odtrutek – zostanie zlokalizowana na parterze Budynku A2.

Na pierwszym piętrze usytuowana będzie pozostała część Oddziału Ostrych Zatruć. Zlokalizowane tu będą sale chorych – dwie 3-łóżkowe, dwie 2-łóżkowe, izolatka oraz izolator 1-łóżkowy i izolator 3-łóżkowy, a także gabinet badań, gabinet psychologa, gabinet zabiegowy, gabinet komory hiperbarycznej. Obie części Oddziału, usytuowane na różnych poziomach połączone będą funkcjonalnie i komunikacyjnie dwoma klatkami schodowymi i dźwigiem szpitalnym.

Na tym samym piętrze przewidziano rozbudowę Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii o czterostanowiskową salę intensywnej terapii, stanowiska nadzoru pielęgniarskiego. Część ta zostanie włączona do funkcjonującego obecnie Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii CSK.

W kondygnacji podziemnej Budynku A-2 zlokalizowane zostanie Laboratorium Diagnostyczne, w którym będą udzielane szerokie świadczenia z zakresu m.in. diagnostyki toksykologicznej.

Przyjęte na etapie projektowania ŁCT rozwiązania są zgodne z najnowszymi osiągnieciami medycyny i zapewniają możliwość stosowania  najwyższych standardów leczenia, spełniają również wymagania obowiązujących przepisów prawa.

UW: Powołanie wydziału medycznego Uniwersytetu Warszawskiego

UW: Powołanie wydziału medycznego Uniwersytetu Warszawskiego

29 czerwca, po uzyskaniu pozytywnej opinii przez członków Senatu UW, prof. Alojzy Z. Nowak, rektor UW, podpisał zarządzenie o utworzeniu Wydziału Medycznego. Po ponad 70 latach przerwy Uniwersytet Warszawski znów będzie kształcić przyszłych lekarzy.

1 września 2022 roku wejdzie w życie zarządzenie nr 84 rektora UW z dnia 29 czerwca 2022 roku w sprawie utworzenia Wydziału Medycznego. Otworzy to zupełnie nowy rozdział historii Uniwersytetu, który będzie nawiązywał do ponad 200-letniej tradycji uczelni, związanej z działalnością medyczną. Rozpoczęcie kształcenia na kierunku lekarskim, na studiach stacjonarnych, planowane jest 1 października 2023 roku.

Formalne utworzenie Wydziału Medycznego jest kolejnym krokiem w drodze do przywrócenia kształcenia medyków na Uniwersytecie Warszawskim. Następne etapy stanowią przygotowanie programu studiów oraz wystąpienie z wnioskiem do Ministra Edukacji i Nauki o pozwolenie na utworzenie studiów na kierunku lekarskim, nad czym pracują zespoły powołane przez rektora UW w związku z projektowaniem rozpoczęcia kształcenia na kierunku lekarskim.

Wydział Lekarski istniał na Uniwersytecie Warszawskim w latach 1816–1950, ale jego tradycja sięga 1809 roku, w którym utworzono w Warszawie obok Szkoły Prawa także Szkołę Lekarską. Wydział Lekarski był jednym z pięciu pierwszych wydziałów uczelni. Każdy z tych wydziałów (Prawa, Lekarski, Filozoficzny, Teologiczny oraz Nauk i Sztuk Pięknych) symbolizuje gwiazda w godle UW. Wydział Lekarski oraz Wydział Farmaceutyczny odłączono, decyzją Rady Ministrów, od UW wiosną 1950 roku. Utworzono z nich Akademię Lekarską w Warszawie, działającą następnie pod nazwą Akademii Medycznej (dzisiejszy Warszawski Uniwersytet Medyczny). Jednak badania o charakterze medycznym były na UW kontynuowane. W ostatnich dziesięcioleciach zostały znacznie zintensyfikowane w obrębie wszystkich dyscyplin nauki. Ich wyniki są doceniane w kraju i Europie.

Utworzenie Wydziału Medycznego na Uniwersytecie Warszawskim umożliwi intensywniejszy rozwój badań medycznych i pozwoli na jeszcze lepsze wykorzystanie potencjału naukowego i dydaktycznego UW.

– Prace naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego pokazują, jak łączyć wiedzę humanistyczną i medyczną, prowadząc interdyscyplinarne badania o istotnym znaczeniu dla społeczeństwa. UW ma znaczące osiągnięcia i silną pozycję w fizyce, biologii, chemii, nanotechnologiach, sztucznej inteligencji, a także psychologii, etyce, moralności i innych dyscyplinach z zakresu nauk społecznych i humanistycznych. Wydział Medyczny będzie opierał się m.in. na interdyscyplinarności wiedzy naukowej z wymienionych dziedzin, ale także tych bezpośrednio związanych z medycyną – mówi prof. Alojzy Z. Nowak, rektor UW.

Misja i cele

Misja Wydziału Medycznego będzie dotyczyła budowy i rozwoju polskiej medycyny w ujęciu naukowym i praktycznym, z uwzględnieniem skutków dynamicznie zachodzących przeobrażeń społeczno-gospodarczych, a także aktualnych potrzeb i wyzwań społecznych. Proces kształcenia zostanie oparty na fundamentalnych zasadach wyrażonych w przysiędze  Hipokratesa. Priorytetowo będzie traktowana kwestia etyki zawodu lekarza oraz kształtowanie u studentów właściwej postawy umożliwiającej prawidłową komunikację i współpracę z pacjentem.

Celem działania Wydziału Medycznego będzie efektywne organizowanie i realizowanie kształcenia na kierunku lekarskim, a w przyszłości także na pokrewnych kierunkach o charakterze medycznym oraz pracy badawczej – na początku w ramach dyscypliny nauki medyczne, a z czasem również w ramach innych dyscyplin z dziedziny nauk medycznych i nauk o zdrowiu.

Programy studiów na Wydziale Medycznym będą koncentrowały się na nauczaniu podstaw teoretycznych medycyny oraz zasad praktyki medycznej na najwyższym poziomie. Z kolei kształcenie na Wydziale Medycznym na UW ma zapewnić studentom zdobycie odpowiedniej wiedzy oraz umiejętności praktycznych, w tym klinicznych umiejętności zawodowych oraz kompetencji społecznych, które są niezbędne do wykonywania zawodu lekarza – zgodnie z obowiązującymi wymogami oraz standardami Unii Europejskiej w zakresie świadczenia usług medycznych.

Nowe technologie i humanizacja medycyny

Kształcenie na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Warszawskiego będzie wyróżniała realizacja nowego podejścia do edukowania przyszłych lekarzy – zgodnego z ideą humanizacji medycyny, która koncentruje się na wzmocnieniu aspektów komunikacji z pacjentem, kompleksowego podejścia do pacjenta i jego bezpieczeństwa oraz współpracy zespołowej w ramach różnych grup zawodowych w systemie ochrony zdrowia.

Podstawą do rozwoju potencjału badawczego oraz dydaktycznego Wydziału Medycznego będą dotychczasowe osiągnięcia i dorobek naukowo-badawczy pracowników Uniwersytetu Warszawskiego w zakresie nauk humanistycznych, społecznych, przyrodniczych i ścisłych, a także rozwój interdyscyplinarności w realizacji badań naukowych oraz inicjatyw dydaktycznych.

Wykorzystane zostaną również innowacyjne osiągnięcia dotyczące stosowania nowych technologii w medycynie, poprzez wprowadzenie tej tematyki do treści programowych na kierunku lekarskim, w szczególności w zakresie nowoczesnych metod obliczeniowych, wykorzystania sztucznej inteligencji w medycynie i innych najnowszych osiągnięć naukowych, w tym dokonanych w ramach działalności różnych jednostek Uniwersytetu Warszawskiego oraz innych krajowych i zagranicznych ośrodków naukowych. Umożliwi to upowszechnienie stosowania w praktyce lekarskiej nowoczesnego podejścia do analizy dowodów naukowych w obszarze nauk medycznych (ang. evidence based medicine) oraz ułatwi poszukiwanie skuteczniejszych metod leczenia opartych na dowodach naukowych.

Na Wydziale Medycznym wykorzystane zostaną nowoczesne formy dydaktyczne, dostosowane do nowych standardów kształcenia lekarzy, których wprowadzenie planowane jest przez Ministerstwo Edukacji i Nauki we współpracy z Ministerstwem Zdrowia. Jest to odpowiedź na zmiany w medycynie, które nastąpiły w ostatnich kilkudziesięciu latach wraz z postępem technologicznym oraz nowymi możliwościami i potrzebami społecznymi.

Proces tworzenia i organizowania Wydziału Medycznego będzie wieloetapowy i stopniowy. W pierwszej kolejności uruchomiony zostanie kierunek lekarski. Biorąc pod uwagę specyfikę standardów kształcenia na tym kierunku, określonych przez MEiN, w pierwszych dwóch latach funkcjonowania nowego kierunku studiów kształcenie będzie oparte głównie na kadrze i zasobach Uniwersytetu Warszawskiego, z częściowym udziałem lekarzy i innych specjalistów spoza UW – niezbędnych do zapewnienia wysokiej jakości kształcenia oraz osiągnięcia zakładanych efektów uczenia się. Jednocześnie rozwijana będzie kadra Uniwersytetu oraz baza infrastrukturalna, w szczególności na potrzeby kształcenia klinicznego.

Kształcenie przyszłych lekarzy

Od 1 października 2023 roku kształcenie na Wydziale Medycznym odbywać się będzie na kierunku lekarskim na studiach stacjonarnych. W pierwszej edycji studiów zaplanowano przyjęcie ok. 60 osób – ze zwiększeniem limitu przyjęć. W przyszłości planowane jest uruchomienie studiów niestacjonarnych, studiów prowadzonych w języku angielskim, a także uruchomienie kolejnych kierunków studiów oraz studiów podyplomowych i innych form kształcenia w obszarze nauk medycznych i nauk o zdrowiu.

W pierwszych latach funkcjonowania Wydział Medyczny będzie zlokalizowany w budynku Centrum Nauk Biologiczno­-Chemicznych UW, przy ul. Żwirki i Wigury 101 w Warszawie. Docelowo na potrzeby działalności Wydziału Medycznego zaplanowano powstanie odrębnego budynku dydaktycznego. W przyszłości Uniwersytet będzie dążył do rozwoju własnej infrastruktury klinicznej dla Wydziału Medycznego.

[uw.edu.pl]

UWM: Szpital uniwersytecki – skrzydło bardzo nowoczesne

UWM: Szpital uniwersytecki – skrzydło bardzo nowoczesne

Klimatyzacja we wszystkich salach chorych, podwieszane szafki na osprzęt medyczny, most medyczny, sale dydaktyczne na każdym piętrze – takie m.in. rozwiązania znajdują się w nowym skrzydle Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, którego rozbudowa dobiega właśnie końca.

Poprzednia rozbudowa i modernizacja szpitala uniwersyteckiego zakończyła się w grudniu 2013 r. Niby niedawno, ale od tego, co teraz powstaje, dzieli ją cała epoka. Nowe północne skrzydło szpitala ma ok. sześć tys. metrów kwadratowych i liczy pięć kondygnacji, w tym jedną podziemną. Znajdą się w nim oddziały: Kardiologiczny, Rehabilitacyjny, Neurologia i Udarowy, apteka szpitalna oraz część Zakładu Radiologii. Ponadto na każdym piętrze jest sala seminaryjna dla studentów. Ulokowane są w ten sposób, że ruch studencki nie miesza się z ruchem personelu szpitalnego. Można je dzielić na części, czyli prowadzić zajęcia w dwóch grupach na raz.

Nowa część ma dwie klatki schodowe. Jedna z nich – z windami i dźwigiem towarowym – stanie się główną klatką szpitala. Łączy się z resztą budynku. Klatki schodowe zbudowane są z materiałów, które zapewniają ochronę przed ogniem przez godzinę.

Wszystkie sale chorych mają klimatyzację. To novum w szpitalach i wielka wygoda dla chorych. W sali intensywnego nadzoru kardiologicznego powstał most medyczny. To podwieszany panel przebiegający przez całą szerokość sali na wysokości wzroku, wewnątrz którego znajdują się wszystkie instalacje. Pod tym panelem wiszą szafki na osprzęt medyczny, który będzie podłączony do gniazdek w panelu. Wiszące szafki zapewniają lepszy dostęp do pacjentów – wyjaśnił nam Maciej Kamiński, dyrektor szpitala (na zdj. z lewej).

Szpitalne sale są już niemal gotowe, ale jeszcze puste. Trwają właśnie przetargi na wyposażanie nowej części szpitala. Niebawem każdy pacjent naocznie przekona się, jak bardzo nowoczesna stała się ta placówka.

Klimatyzacja we wszystkich salach chorych, podwieszane szafki na osprzęt medyczny, most medyczny, sale dydaktyczne na każdym piętrze – takie m.in. rozwiązania znajdują się w nowym skrzydle Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, którego rozbudowa dobiega właśnie końca.

Fot. UWM.EDU.PL

Poprzednia rozbudowa i modernizacja szpitala uniwersyteckiego zakończyła się w grudniu 2013 r. Niby niedawno, ale od tego, co teraz powstaje, dzieli ją cała epoka. Nowe północne skrzydło szpitala ma ok. sześć tys. metrów kwadratowych i liczy pięć kondygnacji, w tym jedną podziemną. Znajdą się w nim oddziały: Kardiologiczny, Rehabilitacyjny, Neurologia i Udarowy, apteka szpitalna oraz część Zakładu Radiologii. Ponadto na każdym piętrze jest sala seminaryjna dla studentów. Ulokowane są w ten sposób, że ruch studencki nie miesza się z ruchem personelu szpitalnego. Można je dzielić na części, czyli prowadzić zajęcia w dwóch grupach na raz.

Nowa część ma dwie klatki schodowe. Jedna z nich – z windami i dźwigiem towarowym – stanie się główną klatką szpitala. Łączy się z resztą budynku. Klatki schodowe zbudowane są z materiałów, które zapewniają ochronę przed ogniem przez godzinę.

Wszystkie sale chorych mają klimatyzację. To novum w szpitalach i wielka wygoda dla chorych. W sali intensywnego nadzoru kardiologicznego powstał most medyczny. To podwieszany panel przebiegający przez całą szerokość sali na wysokości wzroku, wewnątrz którego znajdują się wszystkie instalacje. Pod tym panelem wiszą szafki na osprzęt medyczny, który będzie podłączony do gniazdek w panelu. Wiszące szafki zapewniają lepszy dostęp do pacjentów – wyjaśnił nam Maciej Kamiński, dyrektor szpitala (na zdj. z lewej).

Szpitalne sale są już niemal gotowe, ale jeszcze puste. Trwają właśnie przetargi na wyposażanie nowej części szpitala. Niebawem każdy pacjent naocznie przekona się, jak bardzo nowoczesna stała się ta placówka.

Niestety, żaden pacjent nie zobaczy zaplecza technicznego szpitala, bez którego nie może on ani chwili funkcjonować. Tu, gdzie teraz stoi nowe skrzydło, stał budynek kotłowni. Firma Adamietz rozebrała jego górę, wzmocniła strop, pogłębiła o 2 m wnętrze i nad tym dobudowała nową część szpitala. W zmodernizowanej kotłowni znalazł się węzeł cieplny zasilający nie tylko szpital, ale wszystkie 22 obiekty na terenie kampusu szpitalnego. Jest tam także hydrofornia ze stacją uzdatniania wody, jest centralna sprężarkownia dostarczająca sprężone powietrze i wytwarzająca próżnię, jest magazyn tlenu i magazyn gazów technicznych. Szpitalna technika jest tak rozbudowana, że pozwala na jego funkcjonowanie nawet wtedy, gdy zostanie on całkowicie pozbawiony dostaw prądu, wody, ciepła i tlenu.

– Te urządzenia były przestawiane z miejsca na miejsce, przełączane, podłączane i ani na chwilę nie zakłóciło to pracy szpitala. Nawet wtedy, gdy koparka jeździła po stropie starej kotłowni i jednocześnie burzyła jej ściany – chwali budowlańców Grzegorz Szczepański – inspektor nadzoru (na zdj. z prawej). Grzegorz Szczepański jest absolwentem budownictwa na UWM (rocznik 2007). Ten sam kierunek kończyła także Marta Gołota – inżynier budowy.

– To sympatyczne zjawisko, że absolwenci naszego Uniwersytetu budują UWM i sprawdzają się na tych budowach, także tak skomplikowanych, jak nasza – podsumowuje dyrektor Kamiński.

Budowa nowego skrzydła zaczęła się w połowie lipca 2020 r. i miała się zakończyć 15 sierpnia br., ale z powodu trudności w dostawie elementów wind z Ukrainy, mrozów oraz drobnych zmian wykraczających poza projekt – nieco się wydłuży. Projektantem skrzydła jest Biuro Projektów Sosak&Sosak z Olsztyna, a wykonawcą firma Adamietz ze Strzelców Opolskich, ta sama, która zbudowała Kortosferę. Nowe skrzydło ma kosztować 40 mln zł netto.

Nowe skrzydło w liczbach

beton 2406,50 m3

stal ok. 244 tony

kable łącznie 113 km

279 pomieszczeń

zwiększenie mocy transformatorów z 2 x 800 kVA na 2 x 1000 kVA

moc UPS-ów: 240 kVA, co umożliwia podtrzymanie pełnej mocy urządzeń szpitalnych od 12 do 60 min.

hydrofornia wydajność – 25 mwody na godz.

132 klimakonwektory o mocy chłodniczej 1 MW

łączna moc agregatów prądotwórczych – 1,1 MW.

zbiornik tlenu medycznego poj. 7000 kg

[uwm.edu.pl]