Za nami XII Lubuska Konferencja Neurologiczna

Za nami XII Lubuska Konferencja Neurologiczna

Między innymi o skutecznych sposobach walki z migreną, metodach leczenia choroby Parkinsona oraz przeszczepie szpiku w SM dyskutowano w sobotę 12 października br. podczas XII Lubuskiej Konferencji Neurologicznej. Udział w spotkaniu wzięli naukowcy oraz eksperci z zakresu neurologii.

– Po pierwsze jest to miejsce spotkania dla specjalistów w zakresie neurologii. – mówi prof. dr hab. Wojciech Strzyżewski, Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego. – Wielu obecnych lekarzy jest związanych z naszą uczelnią i szpitalem. Po drugie jest to także szansa dla naszych studentów kierunku lekarskiego. Dostają możliwość posłuchania starszych kolegów, poznania ich doświadczeń zawodowych. Być może okaże się to dla nich pomocne w przyszłości, w odnalezieniu się na specjalizacji neurologicznej.  – dodaje prof. W. Strzyżewski.

O wielopłaszczyznowych zaletach konferencji przekonują także specjaliści. Tym bardziej, że medycyna zmienia się z roku na rok. – Neurologia to skomplikowana dziedzina. – mówi dr n. med. Szymon Jurga, kierownik Klinicznego Oddziału Neurologii w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze. – Poruszamy kwestie dotyczące najczęstszych schorzeń. Zaczynając od udarów mózgu, a kończąc na stwardnieniu rozsianym. Nasze zaproszenia na wydarzenie przyjęli najwybitniejsi specjaliści z całej Polski. To jest dla nas bardzo ważna konferencja. – dodaje dr n. med. S. Jurga.

W sumie udział w XII Lubuskiej Konferencji Neurologicznej wzięło ponad 150 osób.

/uz.zgora.pl/

Przełomowe badania fizyków z UJ w dziedzinie medycyny nuklearnej i fizyki cząstek

Przełomowe badania fizyków z UJ w dziedzinie medycyny nuklearnej i fizyki cząstek

Zespół fizyków kierowany przez profesora Pawła Moskala, kierownika Zakładu Fizyki Cząstek i jej Zastosowań z Instytutu Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego UJ opublikował w prestiżowym czasopiśmie „Science Advances” artykuł o przełomowych badaniach w dziedzinie obrazowania nowotworów głowy, przeprowadzonych z wykorzystaniem nowego parametru diagnostycznego – czasu życia pozytonium. Aby móc go zobrazować w ciele pacjenta, konieczne było zbudowanie wyjątkowego na skalę światową urządzenia – tomografu modularnego z plastikowych scyntylatorów nazwanego J-PET (Jagielloński PET).

Artykuł pt. „Positronium image of the human brain in vivo” ukazał się na łamach uznanego czasopisma fizycznego „Science Advances”: www.science.org/doi/10.1126/sciadv.adp2840.

W przełomowym badaniu wykonanym pod kierunkiem prof. Pawła Moskala i prof. Ewy Stępień we współpracy z prof. Leszkiem Królickim i jego zespołem z Zakładu Medycyny Nuklearnej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wykorzystano unikalną technikę obrazowania pozytonium w tomografie J-PET.

Celem badania było kliniczne zastosowanie „biomarkera pozytonium” do obrazowania zmian chorobowych, oceny jakości obrazu i oceny ilościowej poprzez zmierzenie czasu życia atomu pozytonium w tkankach zdrowego mózgu i glejaka. Wynikiem tego badania jest pokazanie po raz pierwszy na świecie, że średni czas życia orto-pozytonium (o-Ps) w glejaku jest krótszy niż w zdrowym mózgu i wynosi 1,77 ns ± 0,58 ns. Dla zdrowej tkanki mózgowej średni o-Ps wynosi 2,72 ns ± 0,72 ns, co sugeruje potencjał wykorzystania obrazowania pozytonium w celu zwiększenia swoistości diagnostyki PET w patologii tkanek in vivo.

Glejak to najbardziej agresywny i złośliwy guz mózgu. Średni czas przeżycia chorego z rozpoznaniem glejaka wielopostaciowego, przy zastosowaniu obecnych standardów leczenia, to kilkanaście miesięcy. Mimo wielu badań naukowych przyczyny glejaka (etiologia) nie są do końca poznane. Wiadomo, że glejakom towarzyszą mutacje typowe dla większości nowotworów: TP53 i PTEN, ale nie mają one znaczenia prognostycznego. Zidentyfikowano także mutacje punktowe w genie EGFR. Wysoki odsetek glejaków wtórnych i bardzo mały odsetek glejaków pierwotnych ma mutacje w genie dehydrogenazy izocytrynianowej 1 (IDH1).

Kolejnym wyzwaniem dla klinicystów jest wczesna diagnostyka glejaka. Objawy neurologiczne jakie towarzyszą rozwojowi tego guza zależą głównie od jego lokalizacji w mózgu, co oznacza, że nie są typowe dla tej choroby. Nie ma też swoistego markera diagnostycznego dla glejaka. Wykorzystanie biomarkera PSMA – specyficznego antygenu ulegającego ekspresji w naczyniach tkanki nowotworowej, który jest pomocny w diagnostyce m.in. raka prostaty, w tym badaniu pozwoliło na lokalizację guza u obrazowanego pacjenta.

W skanerze J-PET zastosowano obrazowanie pozytonowe. Różni się ono od tradycyjnej pozytonowej emisyjnej tomografii (PET), w której wykorzystuje się zjawisko anihilacji elektronu (e-) pochodzącego z cząsteczek z jakich zbudowane jest ciało pacjenta i pozytonu (e+) pochodzącego od radioizotopu emitującego promieniowanie pozytonowe (beta+) tym, że w skanerze J-PET mierzony jest dodatkowo czas życia atomu pozytonium. Ten egzotyczny atom powstaje w około 30-40% wszystkich anihilacji zachodzących w ciele pacjenta diagnozowanego za pomocą PET. Tradycyjne skanery PET obrazują tylko rozkład fotonów promieniowania gamma wytwarzanych w wyniku anihilacji elektronu (e-) i pozytonu (e+), bez pomiaru czasu tych zjawisk fizycznych.

Wcześniejsze artykuły opublikowane przez profesora Pawła Moskala i jego grupę badawczą pokazały, jak można wykorzystać średni czas życia pozytonium do badania tkanek prawidłowych i nowotworowych ex vivo i in vitro, wykorzystując technikę spektroskopii czasu życia pozytonium (PALS) („Scientific Reports”, 13 (1), 7648) oraz technikę obrazowania pozytonium („EJNMMI physics”, 10 (1), 22;  „Science Advances”, 7 (42) 4394).

Artykuł, który ukazał się w najnowszym numerze prestiżowego czasopisma fizycznego „Science Advances” opisuje pierwsze kliniczne zastosowanie czasu życia pozytonium do obrazowania tkanek. Badanie to wykonano u pacjenta z glejakiem wielopostaciowym mózgu, leczonego radioterapią cząstek α, za pomocą radiofarmaceutyku zawierającego radioaktywny izotop aktynu ([225]Ac) podawany bezpośrednio go guza. Jest to nie tylko przykład zastosowania obrazowania pozytonium w klinice, ale także przykład nowego podejścia do teranostyki nowotworów, czyli ścisłego połączenia diagnostyki i leczenia w celu dobrania do konkretnego pacjenta najskuteczniejszej, a jednocześnie bezpiecznej terapii.

Kliniczne zastosowanie „biomarkera pozytonowego” pod względem wykrywania zmian chorobowych, jakości obrazu i oceny ilościowej nie zostało jak dotąd określone, służyć ma temu niniejsze badanie.

/uj.edu.pl/

Naukowcy z UJ mają pomysł na nowatorską terapię zwłóknień narządowych

Naukowcy z UJ mają pomysł na nowatorską terapię zwłóknień narządowych

Według badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w przyszłości będzie można leczyć zwłóknienia narządów wykorzystując siły natury. Mają w tym pomóc pęcherzyki zewnątrzkomórkowe, czyli nanostruktury wydzielane przez komórki różnych organizmów. Naukowcy z Krakowa odkryli ważną właściwość tych struktur i przeprowadzono badania, które dowodzą, że pęcherzyki potencjalnie można zastosować w terapii.

Pęcherzyki zewnątrzkomórkowe (Extracellular Vesicles – EVs) to powstające w wyniku naturalnych procesów biologicznych nanostruktury wydzielane przez komórki. Zbudowane są z podwójnej błony lipidowej, a w ich wnętrzu znajduje się bogaty miks bioaktywnych substancji, które w różnorodny sposób oddziałują na inne komórki organizmu. Zespół pod kierunkiem dr Sylwii Bobis-Wozowicz z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego odkrył, że biomolekuły mikro RNA zawarte w pęcherzykach zewnątrzkomórkowych wykazują silne właściwości przeciwzwłóknieniowe.

– W eksperymentach in vitro oraz in vivo zaobserwowaliśmy, że po podaniu pęcherzyków zewnątrzkomórkowych następowała znacząca lub całkowita redukcja białek odpowiedzialnych za postępujące usztywnienie tkanek. W modelu zwłóknienia serca u zwierząt doświadczalnych wykryliśmy, że niektóre z badanych osobników już po dwóch tygodniach całkowicie cofnęły zwłóknienie w sercu, pomimo że w tym samym okresie były one stymulowane czynnikiem powodującym zwłóknienie – mówi dr Sylwia Bobis-Wozowicz.

W opinii krakowskich badaczy pęcherzyki zewnątrzkomórkowe mogą być brane pod uwagę przez sektor farmaceutyczny jako podstawa do opracowania nowej terapii zwłóknień narządowych. Aby tak się stało, należy wykonać jeszcze szereg badań przedklinicznych, które są wymagane na każdej ścieżce opracowywania i wdrażania nowego leku. – Ze względu na wysokie koszty takich badań poszukujemy podmiotów z sektora firm farmaceutycznych i biotechnologicznych, zainteresowanych doskonaleniem tej technologii i docelowo wprowadzeniem jej na rynek. Nie wykluczamy przy tym przeprowadzenia dalszych prac badawczo-rozwojowych, w wyniku których podniesiony zostanie poziom gotowości technologicznej odkrycia. Zależy to jednak od dalszego finansowania i zaangażowania ewentualnych partnerów – mówi dr inż. Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektor Centrum Transferu Technologii CITTRU UJ.

Terapia zwłóknień krok po kroku

Skąd wynikają przeciwzwłóknieniowe właściwości pęcherzyków zewnątrzkomórkowych? Odpowiadają za to konkretne cząsteczki mikro RNA. Zespół dr Sylwii Bobis-Wozowicz w toku prac bioinformatycznych zidentyfikował je, a następnie potwierdził, że pełnią one funkcję inhibitora procesów zwłóknieniowych. – Mikro RNA oddziałują na znajdujące się w komórkach cząsteczki mRNA, które są nośnikiem informacji genetycznej. mRNA zawierają precyzyjne instrukcje dotyczące produkcji konkretnych białek. Zidentyfikowane przez nas biomolekuły mikro RNA działają w sposób specyficzny, hamując produkcję tych białek, które bezpośrednio prowadzą do zwłóknień. Zatem podając odpowiednią ilość konkretnego mikro RNA w rejony tkanek, narządów czy komórek nadprodukujących białka zwłóknieniowe, możemy powstrzymać rozwój schorzenia – wyjaśnia dr Sylwia Bobis-Wozowicz.

Co ważne, odkryte zjawisko ma charakter uniwersalny. Zidentyfikowane mikro RNA działa tak samo skutecznie w przypadku leczenia zwłóknień różnych narządów: serca, płuc, trzustki czy wątroby.

Jak pozyskiwać pęcherzyki EVs do terapii?

Aby móc prowadzić tego rodzaju terapię, konieczne jest wyizolowanie pęcherzyków zewnątrzkomórkowych. Można je pozyskać z hodowli tzw. indukowanych pluripotencjalnych komórek macierzystych (iPSC).

– iPSC pozyskuje się w wyniku przeprogramowania dojrzałych komórek do stanu pluripotencji z zastosowaniem określonych procedur laboratoryjnych. Najpierw od pacjenta pobierane są komórki, na przykład z tkanki tłuszczowej lub krwi. Następnie przeprogramowuje się je do postaci komórek macierzystych iPSC, to znaczy takich, które mogą różnicować w kierunku różnego rodzaju tkanek. Uzyskane komórki hoduje się w specjalnych warunkach fizjologicznych, a następnie izoluje się z takich hodowli pęcherzyki. Zebrane pęcherzyki można podać dożylnie lub umieścić w hydrożelu hialuronowym, który jest neutralny dla organizmu. W ten sposób powstaje preparat, który można wstrzyknąć w miejsce zmienione chorobowo. Forma hydrożelu powoduje, że pęcherzyki będą z niego uwalniane stopniowo w odpowiednio wydłużonym okresie czasu. Dzięki temu zapewnimy większą skuteczność terapii i dłuższe oddziaływanie EVs na tkanki wykazujące tendencję do zwłóknień – przekonuje dr Sylwia Bobis-Wozowicz.

Zespół z UJ wykazał, ze hodowanie komórek pluripotencjalnych w warunkach fizjologicznej hipoksji, czyli przy odpowiednio zmniejszonym stężeniu tlenu, przynosi dużo lepsze rezultaty. Pozyskane z takiej hodowli pęcherzyki wykazują znacznie silniejszy wpływ terapeutyczny.

Terapia personalizowana lub uniwersalna

Według naukowców opisany wyżej proces przygotowania preparatu leczniczego zajmuje około 2 miesięcy. Warto jednak zaznaczyć, że taki okres przewidziano, gdy materiał do hodowli pobierany jest od tego samego pacjenta, któremu później wszczepiane są pozyskane pęcherzyki zewnątrzkomórkowe. Literatura naukowa jednoznacznie wskazuje, że pęcherzyki zewnątrzkomórkowe nie są immunogenne. Można więc założyć, że materiał leczniczy może pochodzić z hodowli komórkowych od różnych dawców. Dawcą niekoniecznie musi być ta sama osoba, która docelowo przyjmie lek. Istniałaby więc możliwość wdrożenia produkcji uniwersalnego leku w większej skali i stosowania terapii natychmiast po wydaniu zalecenia lekarza. Byłoby to o tyle możliwe, że, jak wykazały badania, pęcherzyki bardzo dobrze znoszą przechowywanie nawet w dłuższych okresach.

Prowadząc badania, naukowcy zweryfikowali, czy dla celów terapeutycznych nie prościej byłoby zamiast hodować piuripotencjalne komórki macierzyste, syntetyzować odpowiednie biomolekuły mikro RNA i podawać je w specjalnie przygotowanych płaszczach lipidowych. – Z przeprowadzonych kalkulacji wynika, że wariant terapii z syntetycznym mikro RNA, choć technicznie wydaje się prostszy, kosztowałby kilkukrotnie więcej w porównaniu do wariantu, w których hodujemy komórki macierzyste i pozyskujemy z nich naturalne pęcherzyki EVs. Poza tym niezaprzeczalną korzyścią, jaka płynie z hodowli naturalnej, jest biokompatybilność, a w przypadku terapii personalizowanych całkowite wyeliminowanie ryzyka wystąpienia niepożądanych reakcji immunologicznych na podawany preparat – dodaje dr Sylwia Bobis-Wozowicz.

Jednocześnie naukowcy podkreślają, że uniwersalizmu terapii nie należy rozumieć tak, że pęcherzyki zewnątrzkomórkowe będą w stanie rozpuszczać już istniejące zwłóknienia czy złogi kolagenowe. Ich funkcja jest ściśle hamująca procesy zwłóknieniowe, jakie występują m.in. w przewlekłych stanach zapalnych narządów lub przy zaburzonych procesach produkcji białek zwłóknieniowych.

Zespół badaczy z UJ podkreśla, że jak dotąd nie zidentyfikował jakichkolwiek skutków ubocznych, jakie mogłyby się pojawić w wyniku podawania pęcherzyków zewnątrzkomórkowych do organizmu. W badaniach in vivo wykorzystano m.in. myszy z osłabionym układem odpornościowym. Co ważne, również w ich przypadku nie zaobserwowano skutków ubocznych w trakcie podawania leku i po zakończonej terapii.

Zwłóknienia narządów to wyzwanie cywilizacyjne

Zwłóknienie, zwane inaczej fibrozą, to postępujący stan chorobowy wynikający z nadmiernej produkcji białek macierzy zewnątrzkomórkowej. Białka te, odkładane w tkankach, powodują ich usztywnianie, co w konsekwencji prowadzi do upośledzenia funkcjonowania narządów. Zwłóknienia mogą występować m.in. w sercu, płucach, trzustce czy wątrobie. Szacuje się, że choroby zwłóknieniowe są odpowiedzialne za ok. 45 proc. wszystkich przypadków zgonów na świecie. Jak dotąd nie opracowano skutecznego lekarstwa na te schorzenia. Obecnie stosowane metody leczenia koncentrują się na eliminowaniu przyczyn indukujących przewlekłe stany zapalne, np. leczenie hipertrójglicerydemii, leczenie przewlekłego zapalenia wirusowego wątroby typu B lub C, wykorzystanie kortykosteroidów i leków hamujących układ odpornościowy, a nawet usunięcie fragmentu lub całości narządu objętego zwłóknieniem.

Prestiżowa nagroda dla prof. Marcina Magierowskiego

Prestiżowa nagroda dla prof. Marcina Magierowskiego

Rising Star Awards to nagrody przyznawane przez Europejską Unię Gastroenterologiczną (United European Gastroenterology, UEG), którymi honoruje się najwybitniejszych naukowców i klinicystów młodego pokolenia. W tym roku w gronie nagrodzonych znalazł się prof. Marcin Magierowski, kierownik Pracowni Inżynierii Komórkowej i Diagnostyki Izotopowej Katedry Fizjologii UJ CM.

Nagroda Rising Star przyznawana jest od wielu lat wybitnym naukowcom młodego pokolenia z dziedziny gastroenterologii klinicznej i translacyjnej, w oparciu o międzynarodową rangę publikacji naukowych oraz dynamiczne rozwinięcie niezależności naukowej. Nagroda dla prof. Magierowskiego to drugie w ciągu ostatnich ośmiu lat wyróżnienie dla Polaka – w 2016 roku jej laureatem został prof. Jakub Fichna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Rising Star Awards 2024 zostaną wręczone w trakcie największego kongresu gastroenterologów UEG Week 2024, który odbędzie się w Wiedniu w dniach 12-15 października 2024 r.

Badania prowadzone przez prof. Marcina Magierowskiego oraz założoną przez niego grupę badawczą Gaseous Mediators and Experimental Gastroenterology Lab dotyczą fizjologii, patofizjologii i farmakologii przewodu pokarmowego, ze szczególnym uwzględnieniem potencjału terapeutycznego nowych proleków uwalniających endogenne gazowe mediatory, takie jak tlenek węgla czy siarkowodór. Wyniki tych badań opublikowano w prestiżowych czasopismach naukowych znajdujących się w pierwszym decylu w dziedzinie biochemii i biologii molekularnej, farmakologii i gastroenterologii wg bazy JCR (Journal Citation Reports). Za cykl prac „Fizjologiczne i molekularne mechanizmy działania leków uwalniających siarkowodór i tlenek węgla” w 2023 roku prof. Magierowski został laureatem przyznawanej przez Polska Akademię Umiejętności Nagrody im. Tadeusza Browicza.

Prof. Marcin Magierowski (ur. 1987 r.) jest absolwentem Wydziału Farmaceutycznego UJ CM (studia magisterskie) i Wydziału Lekarskiego (studia doktoranckie).Tytuł doktora nauk medycznych z wyróżnieniem uzyskał w 2016 roku, a habilitację w 2019 r.

Jako młody naukowiec otrzymywał stypendia MNiSW, stypendium START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, nagrody Naukowej Fundacji Polpharmy, nagrody im. prof. T. Browicza (Polska Akademii Umiejętności), wyróżnienia American American Gastroenterological Association i wiele innych. Był też prelegentem na wielu prestiżowych konferencjach naukowych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie.

Warsztat naukowy rozwijał m.in. w McMaster University w Kanadzie, Newcastle University w Wielkiej Brytanii czy też w Erasmus Medical Centre w Rotterdamie (Niderlandy).

Obecnie kieruje Pracownią Inżynierii Komórkowej i Diagnostyki Izotopowej Katedry Fizjologii, realizując liczne projekty naukowe finansowane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) czy Narodowe Centrum Nauki (NCN). Jest opiekunem młodych naukowców realizujących projekty finansowane przez NCN (Preludium) oraz Ministerstwo Edukacji i Nauki (Perły Nauki).

Został zaproszony do członkostwa w prestiżowych międzynarodowych towarzystwach naukowych, m.in. American Chemical Society oraz Society for Redox Biology and Medicine. Jest również członkiem Akademii Młodych Uczonych Polskiej Akademii Nauk oraz Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego.

fot. Paweł Mazur
/uj.edu.pl/

Starożytne wirusy w badaniach naukowców z UAM

Starożytne wirusy w badaniach naukowców z UAM

Wyniki badań nad starożytnymi wirusami infekującymi bakterie zostały opublikowane w czasopiśmie Nature Communications. Naukowcy z Wydziału Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dokonali pierwszej rekonstrukcji genomów starożytnych bakteriofagów (wirusów atakujących bakterie) z jelita ludzkiego, datowanych na ostatnie 5000 lat.

Badania obejmują kilkaset bakteriofagów, mających istotne znaczenie dla funkcjonowania mikrobiomów. – Najbardziej zaskakujące było wykrycie wirusa, niemal niezmienionego od 1300 lat, w skamieniałych odchodach ludzkich znalezionych w meksykańskiej jaskini – mówi dr Andrzej Zieleziński. – To odkrycie rzuca nowe światło na złożoną historię ewolucyjną bakteriofagów, dotychczas powszechnie uważanych za szybko ewoluujące wirusy oraz przyczynia się do lepszego zrozumienia dynamiki między wirusami a bakteriami – dodaje naukowiec z UAM.
Artykuł opublikowany w Nature Communications jest wynikiem pracy magisterskiej laureata grantu MNiSW Perły Nauki – Piotra Rozwalaka oraz jego opiekunów naukowych: dr. Andrzeja Zielezińskiego i dr. Jakuba Barylskiego, we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Friedricha Schillera w Jenie oraz Uniwersytetu w Greifswaldzie, Niemcy.
Artykuł dostępny jest pod adresem: https://www.nature.com/articles/s41467-023-44370-0

Weterynaria UMK z nowoczesną kliniką

Weterynaria UMK z nowoczesną kliniką

Klinika dla koni, przychodnia dla małych zwierząt domowych i stanowiska dla zwierząt hodowlanych powstały w nowej siedzibie Instytutu Medycyny Weterynaryjnej przy Szosie Bydgoskiej 13 w Toruniu. 19 maja oficjalnie otwarto placówkę wzniesioną i wyposażoną za 70 mln zł.

Wielopoziomowy gmach zlokalizowany na Bydgoskim Przedmieściu o powierzchni użytkowej 5,6 tys. m kw. jest najnowocześniejszym tego typu obiektem w Polsce. – Nasz budynek, choć dość kompaktowy, jest idealnym miejscem, by przygotowywać studentów do zawodu – mówi prof. dr hab. Jędrzej Maria Jaśkowski, dyrektor Instytutu Medycyny Weterynaryjnej na Wydziale Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. 

W podziemiu obiektu powstała część kliniczna dla trzody chlewnej, bydła, kóz i owiec oraz parking. Na parterze zlokalizowano klinikę dla koni i bydła rogatego, izbę przyjęć i poczekalnię dla właścicieli zwierząt. Na pierwszym piętrze będzie działała wyposażona w cztery sale operacyjne przychodnia dla małych zwierząt. Na drugim piętrze umieszczono laboratoria, pomieszczenia dydaktyczne, sale seminaryjne, aulę oraz pokoje dla pracowników naukowych i administracji. Na dachu zaprojektowano otwarty taras widokowy.

Klinika dla koni ma osiem boksów i dodatkowy dziewiąty, przeznaczony na izolatkę. Obecnie wszystkie są zajęte, ponieważ nowoczesny szpital, w którym przyszli lekarze weterynarii będą zdobywać wiedzę, działa już od marca tego roku. – W klinice lekarze dyżurują 24 godz. na dobę przez wszystkie dni w roku – informuje prof. dr hab. Roland Kozdrowski, kierownik Katedry Diagnostyki i Nauk Klinicznych. – Obecnie przebywają w niej zwierzęta z województw: kujawsko-pomorskiego, dolnośląskiego, łódzkiego i wielkopolskiego. Myślę, że gdybyśmy mieli 30 stanowisk, to i tak wszystkie gościłyby pacjentów, bo właściciele traktują konie jak członków rodziny, a im społeczeństwo będzie zamożniejsze, tym tych zwierząt będzie więcej.

Zainteresowanie usługami toruńskiej kliniki nie powinno dziwić – oferuje ona swoim podopiecznym wszystko to, co nowoczesna hipiatria, czyli dział weterynarii zajmujący się leczeniem koni, może zaproponować. – Począwszy od ultrasonografii, aparatów rentgenowskich, poprzez rezonans magnetyczny po bardzo dobry sprzęt endoskopowy – wylicza prof. Kozdrowski.

Mamy w pełni wyposażoną salę operacyjną, pod względem możliwości diagnostycznych wszystko jest niemal w komplecie. Brakuje nam jedynie tomografu komputerowego, który mam nadzieję w przyszłości również się u nas pojawi.

W budynku powstanie działająca na zasadach komercyjnych przychodnia dla małych zwierząt domowych m.in. psów i kotów, z której będą mogli korzystać wszyscy torunianie. Powinna ruszyć na przełomie maja i czerwca. – Jest w pełni wyposażona, jednak na razie będzie miała status przychodni – mówi prof. Jaśkowski. – Do uzyskania miana kliniki musiałaby pełnić – jako jednostka – dyżury całodobowe. Sprzęt to tylko 20 proc. sukcesu, reszta to ludzie, a na razie nie mamy wystarczająco licznej kadry.

Pewnie z czasem będzie się to zmieniać, ponieważ 80 proc. studentów weterynarii jako specjalizację wybiera właśnie leczenie małych zwierząt domowych. Z badań ankietowych przeprowadzonych wśród nich wynika, że głównym powodem wyboru miejsca studiów jest dobrze wyposażona klinika, którą toruński uniwersytet już dysponuje. Naukowcy z UMK nie chcą być konkurencją dla działających w mieście przychodni i gabinetów weterynaryjnych. Dzięki temu, że mogą zapewnić czworonogom pełną diagnostykę zlokalizowaną w jednym miejscu, liczą na współpracę.

W budynku przy Szosie Bydgoskiej 13 powstały też stanowiska dla trzody chlewnej, kóz i owiec.

Jednak leczenie zwierząt hodowlanych przeważnie odbywa się w miejscach, w których bytują na co dzień – tłumaczy prof. Jaśkowski. – Dlatego do celów dydaktycznych kupujemy osobniki usuwane z hodowli z powodów zdrowotnych, przy których nasi studenci mogą zdobywać umiejętności praktyczne.

–  Na szczęście w Kujawsko-Pomorskiem nie brak zwierząt hodowlanych, z czym wiążemy pewne nadzieje dotyczące możliwości realizacji praktyk – dodaje prof. Kozdrowski.

W nowym gmachu kształcą się studenci starszych roczników. Młodsi, przyswajający nauki przedkliniczne nadal uczęszczają na zajęcia do budynków uniwersyteckich Wydziału Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych oraz Wydziału Chemii w kampusie na Bielanach.

Budowa Instytutu Medycyny Weterynaryjnej ruszyła w 2020 roku. Jej całkowity koszt wraz z podstawowym wyposażeniem oraz zakupem rezonansu magnetycznego wyniósł 70 mln zł. Gmach stanął na działce przekazanej uniwersytetowi przez miasto Toruń.